Data ukończenia: 25 lipca 2017
Data utworzenia recenzji: 10 grudnia 2017
Recenzja:
Kiedyś mój polonista stwierdził, że jedynym przypadkiem wyższości filmu nad książką jest "Kariera Nikodema Dyzmy". Przez kilka ostatnich lat dodałbym jeszcze "Pozdrowienia z Rosji" Fleminga i "300" Franka Millera. Sam jestem na siebie zły, bo kiedyś wyznawałem zasadę - najpierw oryginał, później remake/prequel/cokolwiek.
"300" to był film, który moim zdaniem odbudował nieco zaufanie do strasznego, na tamte, czasy rynku ekranizowanych komiksów. Były wyjątki - "X-Men" i "Sin City". Ale pozostałe filmy, były infantylne i źle dobrane nawet aktorsko, o beznadziejnych scenariuszach nie wspominając. Snyder zebrał wszystko to, co najlepsze w komiksie, wszystko to, co najlepsze z efektów specjalnych i nie wiele myśląc przekopiował z oryginału całość. Druga część "300" należy do tych "genialnych dzieł", które wyłączyłem po 20 minutach - a nie zdarza mi się to często.
Napisałem "przekopiował z oryginału całość". Do chwili przeczytania komiksu byłem o tym przekonany w 100%, okazuje się, że dzieło Franka Millera, wcale nie należałoby do moich ulubionych, gdybym przeczytał je jako pierwsze. Okazuje się, że Snyder wprowadził kilka kosmetycznych scen, które sprawiają, że pierwowzór fabularnie wypada dość płytko i ogranicza się wyłącznie do rzeźni.
Jednak nie mogę nic złego powiedzieć o formacie, sceny walki w dużych okienkach wyglądają obłędnie. Z drugiej strony sama kreska nie przedstawia się jakoś znakomicie. Owszem, są dynamiczne, ale całość jest zrobiona stylem, który niekoniecznie mi odpowiada.
Jakieś podsumowanie mi się nasuwa, ale w żadnym przypadku nie mogę dobrze ocenić komiksu. Jest przeciętny. Jednak na tyle przeciętny, że pokusiłbym się na zrobienie filmu na podstawie historii Franka Millera. Całe szczęście, że zrobił to za mnie Zack Snyder.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz