Data ukończenia: 19 września 2018
Data utworzenia recenzji: 5 października 2018
Recenzja:
Nadeszły czasy, kiedy możemy cieszyć się dostępnością mniej popularnych książek w Polsce. I nie to, żebym mówił od razu, że le Carre nie jest znany! Możemy teraz mieć tytuły pasujące do siebie wymiarami, kolorystyką i tłumaczeniem. Dlatego łyknąłem kolejną prenumeratę, po całej serii Świata Dysku.
Samego le Carre'a nie znam... Dostałem kiedyś zachwalany film "Szpieg", pewnie z tego powodu, że zbieram książki o Bondzie. To są dwa inne światy, choć dzieją się w tym samym miejscu. Film mocno zagmatwany po pierwszych minutach, doprowadził mnie do stanu, w którym stwierdziłem, że lepiej to przeczytać.
W skrócie fabuła wydaje się całkowicie prosta. Zimna wojna. Emerytowany agent - George Smiley - dostaje zadanie rozpracowania w MI6 czterech agentów, biorących udział w sprawie "Czarna magia". Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jeden z nich jest podwójnym agentem, a przy okazji przyczynił się do wcześniejszej emerytury głównego bohatera.
Historia jest zagmatwana - wracamy często do przeszłości, odkrywamy nowe postacie, które były uwikłane w nieudane akcje i poznajemy główną czwórkę. Niestety, bardzo słabo idzie autorowi określenie w jakim czasie jesteśmy. Często byłem w sytuacji, kiedy nie wiedziałem, czy dana rozmowa prowadzona jest przed główną osią fabuły, czy może dzieje się w teraźniejszości. Do tego liczne nazwiska... Które w większości są nudne i nie można ich dopasować do charakteru. I może zabrzmi to infantylnie, ale przydałby się dla starego człowieka, jak ja, jakiś indeks postaci. Brakowało mi tutaj prostych nazw pokroju: Bond, Goldfinger, Bink, Malfoy itp.
Kolejnym minusem jest rozwleczenie fabuły do granic mojej cierpliwości... Nie wiem, po jaką cholerę były pisane sceny szkolne z Jimem Prideaux, i co rzeczywiście znajdowało się na tych pięciuset stronach, czego nie można byłoby zmieścić na trzystu. Dobrym przykładem jest tutaj okrojony scenariusz na potrzebę filmu.
I tak, jakoś zleciało kilka miesięcy czytania "Druciarza...". Z jednej strony czuję, że już jestem trochę starszy i nie mam za dużo czasu oddawać się lekturze. Z drugiej - moje wymienione minusy i przytyki mocno dały mi w kość podczas zagłębiania się w historię. Choćby opowieść była niesamowicie trzymająca w napięciu, ustawione nieświadomie przez autora miny doprowadziły mnie do zmęczenia materiału...
Ale! Fabuła jest bardzo ok. Oglądany przeze mnie później film okazał się strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o jej streszczenie. Brakowało w nim niestety głębi i ekspozycji postaci z Cyrku. Dla cierpliwych szczególnie polecam oba materiały. I to jest dowód, jak ciężko mnie ostatnimi czasy zadowolić.
