Pokazywanie postów oznaczonych etykietą H. P. Lovecraft. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą H. P. Lovecraft. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 marca 2014

Howard Phillips Lovecraft - Koszmary i fantazje. Listy i eseje
















Data ukończenia: 23 marca 2014

Data utworzenia recenzji: 27 marca 2014

Recenzja:

W poprzednim roku obiecałem sobie, że bardziej zainteresuję się samą osobą Lovecrafta niż jego twórczością. Zbiór opowiadań "Zew Cthulhu" choć dobry i wart przeczytania, pozostawił mnie raczej z pewnym znakiem zapytania na twarzy. Czy bardziej podoba mi się autor, czy jego dzieła? Z dwóch książek, które wypożyczyłem, wybrałem recenzowane właśnie "Koszmary i fantazje. Listy i eseje".

Pierwsze, co się rzuca w oczy to fakt, że autorem jest wyłącznie Lovecraft. Pamiętam, jak czytając "Pisma Lenina" Żiżka miałem pretensję, że zamieszczono wstęp Sierakowskiego, pisma Lenina w całości, a później komentarz na kilkaset stron Slavoj'a. Samo rozmieszczenie kolejnych etapów książki nie zachwyciło mnie. W "Koszmarach..." mamy tutaj wyłącznie wstęp tłumacza i biografa (Joshi'ego), by później zgrabnie przejść do listów i esejów Howarda.

I tutaj wstawiam moją największą pretensję do książki. Nie ma komentarza. Przypisy oczywiście są, ale dostajemy tylko część korespondencji, tę którą tworzył Lovecraft. Jeśli chcielibyśmy poczytać, jak twórca Conana listował do twórcy Cthulhu - no cóż, ok, że chcemy, ale dostaniemy tylko część pisaną przez pana na okładce. Dostajemy w takim wypadku jedynie niewielki ułamek, który pokazuje nam jego kunszt i erudycję.

Tematyka listów i esejów jest tak różnorodna, że zahacza o komunizm, weird fiction, życie osobiste Lovecrafta, jego przemyślenia (w dzisiejszych czasach bardzo kontrowersyjne) i inne mniej lub bardziej ciekawe "wypociny".

Do tych wspanialszych warto zaliczyć esej o kotach i psach, w którym pokazuje wyższość tych pierwszych nad drugimi; notatnik z pomysłami; obronę "Dagona"; listy, które opisują wydatki Lovecrafta (przez całe swoje życie był biedny, jak mysz kościelna), odrzucony szkic "Widma nad Innsmouth" i wątki polityczne. Pozostałe oznaczyłem sobie, jako wiejące nudą. Wszystkie pokazują zdolności literackie, ale nie wszyscy będą z tego zadowoleni. Także nie jestem pewien na czym polegał dobór twórczości, ponieważ nie są chronologicznie ustawione. Podejrzewam, że jest tu jakiś klucz, ale chyba nie załapałem jaki.

Większość tych pretensji tyczy się bardziej tłumacza, niż autora. Bez sarkazmu jednak mogę powiedzieć, że główną Gwiazdą książki jest Mateusz Kopacz. Jego praca jest tutaj bezbłędna, czuć, że trzymam książkę, która jest wynikiem pasji tego człowieka. Przypisy, dokładność tłumaczenia, dodatki... Biję pokłon, chociaż domagałbym się komentarza! Człowiek jest odpowiedzialny za przetłumaczenie biografii Lovecrafta, więc będę miał z nim jeszcze do czynienia.

Widziałem bardzo dużo hurraoptymistycznych komentarzy na temat tego zbioru, choć ogólnie uważam go za dobry, wielu rzeczy mu brakuje. Oczekiwałem bardziej analizowania listów i na ich podstawie tworzenie obrazu Lovecrafta, ale z OPIEKĄ! Tej tutaj za wiele nie ma, zostałem sam na polu bitwy z nieposegregowanymi papierami Howarda, przez co książka wydaje się być bardziej hermetyczna niż się z początku wydawało. Polecam wyłącznie miłośnikom Lovecrafta.

niedziela, 12 maja 2013

Howard Phillips Lovecraft - Zew Cthulhu

















Data ukończenia: 5 maja 2013

Data utworzenia recenzji: 12 maja 2013

Recenzja:

Cthulhu fhtang! Mógłby ktoś krzyknąć. Kiedyś prześladował mnie ten napis w internecie. Na wielu forach, w komentarzach ludzie lubili wypisywać zlepek losowo wybranych liter. Niech im będzie. Po jakimś czasie zrozumiałem, że pierwszy wyraz jest w niektórych kręgach kultowy, a przyczynił się do tego Lovecraft, który stworzył swoje własne "mity", a po jego śmierci nadal są tworzone, przez tzw. "Ligę Lovecrafta". Jakim cudem wziąłem do ręki Lovecrafta, a nie upragnioną "Diunę" Herberta do ręki? Wszystko przez Scrabble!

Już wyjaśniam. Gdy w grudniu dostałem listę życzeń mej Wielbionej, zobaczyłem dwa punkty: Monopoly i Scrabble. Przeliczyłem wszystkie za i przeciw, i doszedłem do wniosku, że wezmę za fraki i porozmawiam trochę o ekonomii. Po co wydawać pieniądze na gry planszowe, w które i tak nie można grać we dwoje, zwłaszcza, że każdy sąsiad i tak ma swój własny egzemplarz. Zaproponowałem kilka alternatywnych tytułów (od niechcenia podrzuciłem też Osadników z Catanu, których jednak bardzo chciałem!) i kazałem wybrać coś innego. Catan zawitał do naszego domu sprawiając dużo radości wszystkim wokół, nawet sceptycznie nastawione osoby do rzutu kostkami z przejęciem budowały drogi na grze planszowej. I tak stworzyłem "planszówkowego potwora", który zaczął być głodny dodatków do podstawowej wersji, a że zbliżały się urodziny, to i apetyt rósł...

Żeby nie zamykać się na samych Osadników..., zaproponowałem kolejne tytuły. Padło na Horror w Arkham. Wiedziałem, że to dzieło na podstawie prozy Lovecrafta, ale dopiero po pierwszej partii stwierdziłem: "muszę go sprawdzić" i zacząłem wyszukiwać informacji o autorze.

Prawda jest taka, że twórcy gry planszowej odwalili kawał dobrej roboty. Ale nie tylko oni czerpali od Lovecrafta garściami. Twórcy: Stephen King, Neil Gaiman, Alan Moore, Clive Barker, Iron Maiden, Metallica, Dream Theater, Guillermo Del Toro, John Carpenter, H. R. Giger i wielu innych. Do tego masa gier karcianych, komputerowych, parodii itd. "Co to za Mistrz ten Lovecraft?".

Gdy zaczynamy czytać powyższy zbiór opowiadań wita nas Marek Wydmuch ze swoim esejem, gdzie przedstawia nam "Samotnika z Providence". Nie będę ukrywał, ten tekst niesamowicie pokazuje nam, jak ekscentryczną osobą jest Lovecraft. Jeszcze nie czytając żadnego opowiadania, polubiłem gościa! Pierwsze opowiadania czytałem na przemian z szukaniem dalszych informacji o Howardzie. Już zaklepałem sobie, że chciałbym mieć na półce biografię Lovecrafta autorstwa Joshi'ego, a także "Koszmary i fantazje. Listy i eseje". Są to bardziej książki o twórcy, niż o tworach.

I tutaj jest chyba największy minus całego ambarasu. Czytając zbiór "Zew Cthulhu" bardziej bawiłem się czytaniem o autorze, niż jego dzieła. Nie są złe (chociaż tytułowe opowiadanie i "Duch ciemności" odstają od pozostałych), ale nie ma tego efektu chęci powrotu do książki. Gdy mam ją w ręce dobrze się bawię, ale gdy jej nie było w pobliżu wcale za nią nie tęskniłem. Trochę słabo to wygląda, jak na tak kultowe opowiadania.

Każdy twór pisany jest bardziej, jak reportaż. Czy to w pierwszej osobie, czy trzeciej, czujemy się tak, jakbyśmy czytali artykuł w gazecie typu "Fakt". Nie ma tutaj walki z potworami, zastąpiono je tutaj strachem przed nieznanym. Problem tylko w tym, że nie czuć tego podczas czytania. Gdy główny bohater widzi Zło za drzwiami, myślimy, że chociaż po części dowiemy się CO tam widzi! A dostajemy tylko tekst typu: "I widziałem tam coś tak strasznego, że nie mogę tego opisać". No cóż, pewnie nie tak bardzo, jak ja swego zawodu...

Za to opisy scenerii, budynków i lasów! Mnogo! W tych chwilach go nie zatkało. Jeśli ktoś boi się rasistowskiego podejścia, to tutaj też tego sporo. Opowiadania pisane były w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku, więc powinno to być pewne wytłumaczenie.

I nie wiem jak mam to powiedzieć... Dzięki wstępowi Wydmucha stwierdziłem, że czuję więź z tym chorym autorem, podobają mi się gry, filmy, muzyka, które oficjalnie lub półoficjalnie czerpały wenę z jego prozy. Podoba mi się ten kult (główne internetowy) wokół Cthulhu włącznie z tekstem: "Jeśli Twoje dziecko czyta Lovecrafta, to wiedz, że diabeł to teraz twój najmniejszy problem". Niestety, jedyne, co mogę w pełni wychwalać to produkty, które powstały NA PODSTAWIE jego prozy. Wygląda to mniej więcej tak, że "Mity Cthulhu" są bardzo dobrze stworzone przez świetnego autora, ale brakuje im tylko oszlifowania - ręki artysty, który zrobi z jego tekstów, doskonały produkt do konsumpcji. Gra planszowa Horror w Arkham jest tego przykładem. Jednak warto przeczytać zbiór "Zew Cthulhu", bo dzięki niemu można chociaż trochę poznać psychikę "Samotnika z Providence". Będzie mi to potrzebne, bo moje początkowe pytanie "O czym?" zmieniło się w "Kim jest?".
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...