Data ukończenia: 18 lipca 2017
Data utworzenia recenzji: 19 września 2017
Recenzja:
Pamiętam, jak przez mgłę, a zarazem przez kołdrę, jak na początku lat dziewięćdziesiątych oglądałem w nocy jeden z odcinków Twin Peaks. Rodzice nie mieli chyba zielonego pojęcia, że obejrzałem z nimi kilka "tłustych" godzin tego serialu. Niestety o jeden raz za dużo... Czerwony pokój, facet ścigający swojego sobowtóra, ogień i muzyka Badalamenti'ego. Widziałem wcześniej horrory, których nie powinienem zobaczyć na oczy. Ale, to co zrobił Lynch..., Lovecraft podpowiedziałby mi, że to było "nienazwane". W tamtym wieku to określenie rzeczywiście, by pasowało. Po latach dowiedziałem się, że tej nocy zalałem własne łóżko z natłoku wrażeń...
Ciężko nazwać mnie fanem tego serialu. Definicja musiałaby mieć stwierdzenie "mimo wszystko", a u mnie takiej taryfy ulgowej nie ma. Rozśmieszyło mnie, gdy w trakcie trzeciego sezonu, zaczęła się burza, że nie ma klimatu starych serii. Przepraszam, jakiego klimatu? Rozmawiamy, o tej dziecinadzie małomiasteczkowej? Bo psychodelia przeszła ze zdwojoną siłą.
Bardzo ciężko mi się oglądało po kilkunastu latach, gdy miałem pełną świadomość, przed czym siedzę. Z jednej strony świetnie zarysowane postacie agentów FBI, z drugiej - naiwne miasteczko, które w tej samej chwili potrafi płakać z powodu śmierci bliskiej osoby i rozpływać się nad bagietą z Francji. Mądrzejszy ode mnie powie: "ale to zamierzone działanie, to jest właśnie esencja balansu, naśmiewanie się z innych sitcomów itp. itd.". Z takimi działaniami, jest jak z ćwiczeniem mięśni Kegla, trzeba wiedzieć, kiedy przytrzymać, a kiedy puścić. Duet Lynch-Frost mieli z tym problemy i moim zdaniem to oni byli powodem zawieszenia tego serialu na 26 lat. Żadnej publiczności proszę w to nie mieszać, nie jej wina, że po odkryciu mordercy Laury Palmer, nie było celu oglądania serialu dalej. W tamtych czasach, taki "Lost" zostałby zgaszony po trzecim sezonie, chociaż tutaj ludzie mieli jeszcze cień szansy, że któryś ze scenarzystów, znajdzie sposób na zakończenie tego bubla.
A żeby nie być gołodupnym, kilka gwoździ do trumny "klimatu Twin Peaks":
1. Komu podoba się związek Andy'ego z Lucy? To takie śmieszne przecież jest. Te plemniki. Czy one żyją? Jeśli ktoś to lubił, może wcisnąć przycisk, ten nad którym świeci taka mała, żółta lampeczka.
2. James Hurley. O w mordę, co za gość. Ruchadło z Twin Peaks. Polecam zobaczyć grę aktorską w pierwszym odcinku, gdy Bobby zaczyna szczekać, a Hurley - gangsta na Harley'u - robi taką, słodką minkę 9-latka. Każda scena z tym typem to istna polewa z aktorstwa. Możecie mi wmawiać, że to zaplanowane. Ja wtedy rzucę cytatem "To złe!".
3. Ale na oddzielny punkt zasługuje scena nagrywania kasety. Jest tu James, Dona i ta Laura Palmer v 2.0. Przypomniałem sobie, gdy przy rodzicach oglądałem tę, w zamyśle twórców, erotyczną scenę śpiewania piosenki. Żenada i wstyd, mogli mnie chociaż przyłapać na pornolu, bo już większej spedaliny zrobić z siebie nie mogłem - kiedy się ona zakończy! Moja rodzina jest tolerancyjna, w przeciwieństwie do mnie, bo zrozumieć nie mogę, jak można tak źle wszystko dobrać. Dlaczego one wąchają skarpety Ruchacza? Co się dzieje z ich ustami, jak śpiewają, czy tak właśnie według aktorów wygląda ta czynność? Po cholerę tu ta scena jest? To jest jeden wielki NOPE.
4. Żeby zostawić Ruchacza w spokoju, to panna detektyw Donna. Ma 100 km do rozsądku, przyciemniane okulary i skończyła się jej guma w portfelu.
5. Chłopcy z czytelni. Już pomijam, że "swoi" ścigają przez kilka pierwszych odcinków Dżemsa, by później sobie przypomnieć, że należy do ich bandy. A ich znak rozpoznawczy? To ma przedstawiać mima, czy może kroplę potu z anime/mangi?
Mógłbym więcej, ale wolę pisać o scenach, które mi się podobają i wydaje mi się, że także samemu Lynch'owi, bo sezon właśnie wyświetlany ma więcej z Twin Peaks'a, którego uwielbiam, niż ze znienawidzonego klimatu samego miasteczka.
I od razu napiszę, ze trzeci sezon to bezdyskusyjnie najciekawsze i bardzo wymagające dzieło ostatnich lat.
Brakuje jednak w tym wszystkim Marka Frosta, który zdawał się pełnić rolę hamulcowego Lynch'a. Swoje historie (normalniejsze) przelał na papier w dwóch książkach. Oto jedna z nich.
Bliżej nieokreślony Archiwista stworzył notatki dotyczące dziwnych zjawisk w Twin Peaks, terenach nieopodal i ludzi, którzy są z tymi miejscami związani. Zapiski te zostały znalezione przez FBI po wydarzeniach z drugiego sezonu. Gordon Cole w załączonej instrukcji objaśnia swojemu agentowi TP (osoby oglądające nowe odcinki zapewne już domyślają się, o kim mowa) skąd pochodzi i mniej więcej, co może dać rozwikłanie zagadki notatek.
Książka jest zrobiona w taki sposób, by jak najwierniej oddać tajemnicę serialu i samej treści. Mamy wycinki z gazet, listy pisane odręcznie, zdjęcia. TP na marginesach zaznacza swoje uwagi na bieżąco, więc razem z nią odkrywamy dziwaczne sytuacje z terenów Twin Peaks. Mamy, więc tutaj wyjaśnione zawiłe stosunki białej społeczności z plemieniem indiańskim. Dziwne obiekty latające i porwania dzieci z Twin Peaks. Czy szczegółowa historia rodzin: Packard i Martell. Jednak najmocniejsze wątki, to:
- kim jest Archiwista?;
- co to za pierścień, który przewija się od początku indiańskiego plemienia, a jego historia sięga czasów dzisiejszych?;
- kim jest "człowiek w czerni", uciszający świadków paranormalnych zjawisk?
Od razu spieszę wyjaśnić, że pomimo ciekawie spisanej książki - nie wszystko zostało wyjaśnione. Nie pomoże Wam też zrozumieć bardziej końcówki trzeciego sezonu. Mark Frost stworzył małą encyklopedię skierowaną do fanów, która podczas emisji nowych odcinków powodowała u nich dumę i może trochę niektóre wątki były bardziej jasne. Tytuł jednak pomija kilka historii z serialu, tak jakby w ogóle one nie zaszły. Z tego też powodu niektórzy twierdzą, że najnowszy sezon jest bezpośrednią kontynuacją książki - co też nie jest prawdą. Archiwista nie wiedział i nie zapisał, co dzieje się z Cooper'em w ostatnim odcinku, a jak wiadomo niemal wszystko z niego przeszło do kolejnego sezonu.
Jest tu kilka smaczków. Jeśli założymy okulary, byłego już, doktora Jackoby'ego, niektóre ryciny będą nam podawać kolejne informacje. Książkę czytałem w warunkach poligonowych - brak możliwości sprawdzenia. Inne zdjęcie po rozszyfrowaniu daje duży spojler do trzeciego sezonu (książka została wydana rok temu).
Tak, jak wspomniałem wcześniej - tytuł skierowany do fanów. Podobało mi się odejście od "komizmu", bo tego tutaj nie ma. Szkoda, ze większość tych wątków została porzucona i w serialu nikt nie kwapił się o pociągnięcie historii dalej. W październiku powinna odbyć się premiera kolejnej książki. Traktującej o życiorysach bohaterów po wydarzeniach z drugiego sezonu. Może nic nie zmieni to w postrzeganiu finału, ale na pewno wypełni nam środek. Ocena bardzo dobra. A sam proponuję Wam zmierzyć się z jedną z teorii dotyczącą ostatniego odcinka - oglądajcie go równocześnie z przedostatnim.
