poniedziałek, 18 grudnia 2017

Akira Toriyama - Dragon Ball#5. Wieża Muskułów















Data ukończenia: 15 grudnia 2017

Data utworzenia recenzji: 18 grudnia 2017

Recenzja:

To niesamowite, że najnudniejszy wątek w dotychczasowej historii czytanych przeze mnie Smoczych Kul ciągnięty jest już trzeci tom. Podtytuł czwartego - "Wielki Finał", nie zakończył wcale tej niemrawej sceny.

Całe szczęście, nawet Akira musiał gdzieś zakończyć motyw uczenia Son Goku przez Żółwiego Pustelnika, a dzieje się to właśnie w tej części. Zaczyna się epizod znacznie żwawszy, bo na scenę wchodzi Armia Czerwonej Wstęgi. Podobna do faszystowskiej organizacja paramilitarna szukające siedmiu Smoczych Kul. Na czele stoi Marszałek Czerwony, a każdy inny, znaczący żołnierz oprócz stopnia, ma nazwisko (pseudonim?) od któregoś koloru. Są okrutni, gwałcą, rabują i zabijają, jak to w komiksach dla dzieci. Są też diabelnie śmieszni, a zarazem pozbawieni kloacznego humoru.

Przykładem jest starszy sierżant Purpurowy. Z zawodu - podoficer Armii Czerwonej Wstęgi. Z zamiłowania - ninja. Upośledzenie umysłowe - idiota. Jakiś rok temu widziałem odcinki z tego epizodu i w anime to było bardzo śmieszne, ale że żywcem wyciągnięto to z mangi - śmiałem się z tego drugi raz. Akira robi cuda, jeżeli chodzi o dowcipkowanie. St. sierż. Purpurowy to kwintesencja poczucia humoru. Historia tej walki czeka na swój finał w następnym tomie, więc nie mogę się doczekać kolejnego odcinka.

Ogólnie tom jest bardzo na TAK. Zarówno koniec Tenkaichi Budokai, jak i początek nowej przygody to wiadomości wyłącznie bardzo dobre. A za samego ninję - dodatkowy plusik.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...