Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dragon Ball. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dragon Ball. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 października 2018

Akira Toriyama - Dragon Ball #8: Son Goku - atak z powietrza















Data ukończenia: 23 września 2018

Data utworzenia recenzji: 6 października 2018

Recenzja:

Ósmy tom to zakończenie walki z Armią Czerwonej Wstęgi. Pojawia się też "erteelowski" Kryminator, który dla zmylenia czytelnika w oryginale zwie się Tao Pai Pai. Nie pamiętam już, czy w anime rzeczywiście był, aż tak brutalną postacią, ale w mandze (do chwili obecnej) bije wszystkich zboczeńców i morderców.


Pojawia się też Wielki Karin, sympatyczny koci pustelnik, który od tego tomu będzie się pojawiał częściej. Ale tracimy też niezłą grupkę postaci. To ostatnie strony z Marszałkiem Czerwonym, czy Generałem Niebieskim, a sama Armia nigdy nie będzie już takim tworem, jak w ostatnich tomach.


Ogólnie średniak. Cieszy fakt, że zamyka się już pewien etap w serii i lecimy dalej po ostatnią smoczą kulę. No i jesteśmy już chyba na półmetku oryginalnej serii Dragon Ball!

sobota, 18 sierpnia 2018

Akira Toriyama - Dragon Ball #7: Ścigają nas Niebiescy!















Data ukończenia: 23 lipca 2018

Data utworzenia recenzji: 18 sierpnia 2018

Recenzja:

Kolejny już tom przedstawiający perypetie Son Goku z Armią Czerwonej Wstęgi. Wspominałem chyba w poprzedniej części o zniewieściałym Generale Niebieskim, który ewidentnie ma ciągoty do płci męskiej. Z racji tego, że niemal cały siódmy tom, jest poświęcony walce przeciwko niemu - mamy okazję szerzej spojrzeć na tę postać i podjąć kilka tematów.

Nie chcę wchodzić w tematy homoseksualizmu w Japonii, bo tematy pewnie szerokie. Interesuje mnie zmieniający się czas. Pamiętacie lata pierwszego Big Brothera? Na RTL7 leciał też wtedy Dragon Ball. Gdzieś w tym samym momencie, jakaś matka odkrywa komiks "Dragon Ball #7", gdzie Bulma bez skutku próbuje usidlić Niebieskiego. Po nieudanej akcji stwierdza, że to "pedał"...

W 2001 roku chyba na nikim nie zrobiło to wrażenia, późniejsza raczkująca jeszcze poprawność polityczna zabiła takie grubiaństwo. I nie to, żebym bronił używanie takich stwierdzeń, ale przeczytanie w komiksie dla nastolatków "zakazanego słowa" (cytuję Generała Niebieskiego), pokazało mi, jak muszą widzieć nas i nasze "dzikie" czasy millenialsów, centennialsi...

A wracając na właściwy tor, Akira Toriyama przekabacił postaci z innych swoich dzieł, by wystąpiły w tym tomie. Wyszło biednie, nieśmiesznie i jałmużniowato. Duży minus, na niezłym tomie.

sobota, 24 lutego 2018

Akira Toriyama - Dragon Ball#6. Straszna pomyłka Bulmy















Data ukończenia: 31 grudnia 2017

Data utworzenia recenzji: 24 lutego 2018

Recenzja:

Szósty tom kontynuuje wątek Armii Czerwonej Wstęgi. Zaczynamy jazdą bez trzymanki z najbardziej debilnym ninją w historii sztuk walki - sierżantem Purpurowym, a kończymy poznaniem generała Niebieskiego.

Toriyama ciągnie dalej temat tej organizacji, która jak w pysk strzelił, przypomina Trzecią Rzeszę. Główny niemilec tego tomu, to niemal wykapany i diabelnie przystojny żołnierz hitlerjugend. Nie obyło się też bez kontrowersji, bo naszyto na niego łatkę homoseksualisty - i nie mowa tylko o seksualności, ale także o sposobie bycia.

Ale Akira bawi się tutaj każdą orientacją - kilkunastoletnia (ale na pewno nie pełnoletnia) Bulma molestowana jest przez dwóch żołnierzy Armii Czerwonej Wstęgi. To są kolejne "smaczki" autora, które czasem zaczynają ocierać się o prawo. Ech ta Japonia...

Część, jak najbardziej na plus. Sama postać Androida #8, do bólu dobrego, jest mocno odpychająca, przy wątkach gejowskich i molestowania dziewczynki i zupełnie tu nie pasuje. Z drugiej strony - czy nie powinno być odwrotnie?! Pomimo tego tomy z Red Ribbon, zawsze będą moimi ulubionymi!

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Akira Toriyama - Dragon Ball#5. Wieża Muskułów















Data ukończenia: 15 grudnia 2017

Data utworzenia recenzji: 18 grudnia 2017

Recenzja:

To niesamowite, że najnudniejszy wątek w dotychczasowej historii czytanych przeze mnie Smoczych Kul ciągnięty jest już trzeci tom. Podtytuł czwartego - "Wielki Finał", nie zakończył wcale tej niemrawej sceny.

Całe szczęście, nawet Akira musiał gdzieś zakończyć motyw uczenia Son Goku przez Żółwiego Pustelnika, a dzieje się to właśnie w tej części. Zaczyna się epizod znacznie żwawszy, bo na scenę wchodzi Armia Czerwonej Wstęgi. Podobna do faszystowskiej organizacja paramilitarna szukające siedmiu Smoczych Kul. Na czele stoi Marszałek Czerwony, a każdy inny, znaczący żołnierz oprócz stopnia, ma nazwisko (pseudonim?) od któregoś koloru. Są okrutni, gwałcą, rabują i zabijają, jak to w komiksach dla dzieci. Są też diabelnie śmieszni, a zarazem pozbawieni kloacznego humoru.

Przykładem jest starszy sierżant Purpurowy. Z zawodu - podoficer Armii Czerwonej Wstęgi. Z zamiłowania - ninja. Upośledzenie umysłowe - idiota. Jakiś rok temu widziałem odcinki z tego epizodu i w anime to było bardzo śmieszne, ale że żywcem wyciągnięto to z mangi - śmiałem się z tego drugi raz. Akira robi cuda, jeżeli chodzi o dowcipkowanie. St. sierż. Purpurowy to kwintesencja poczucia humoru. Historia tej walki czeka na swój finał w następnym tomie, więc nie mogę się doczekać kolejnego odcinka.

Ogólnie tom jest bardzo na TAK. Zarówno koniec Tenkaichi Budokai, jak i początek nowej przygody to wiadomości wyłącznie bardzo dobre. A za samego ninję - dodatkowy plusik.

niedziela, 23 lipca 2017

Akira Toriyama - Dragon Ball#4. Wielki Finał!















Data ukończenia: 17 czerwca 2017

Data utworzenia recenzji: 23 lipca 2017

Recenzja:

Chociaż lubię postaci i bohaterów, tego tomu zdzierżyć nie mogłem. Wszystkie jego grzechy opisałem już w poprzednim. Jest to nadal kontynuacja Tenkaichi Budokai, który jest rozwleczony na kolejny tom i... jeszcze nieskończony.

Problemem wynudzenia spowodowany jest tym, że bardzo często zaczynałem oglądać serial Dragon Ball od początku (nigdy go nie obejrzałem do końca), a sam turniej jest już wałkowany przeze mnie może po raz piąty. Te epizody znam już na pamięć i za każdym razem pamiętam "okienko" po "okienku" każdej z tych walk.

Na pewno dla osób, które widzą to po raz pierwszy jest to rzeczywiście ciekawe i humorystyczne doświadczenie. Ja już miałem dosyć tłumaczenia Kuririna i Jackie Chuna, jak wykonane zostały ciosy...

niedziela, 11 czerwca 2017

Akira Toriyama - Dragon Ball#3. Rozpoczyna się Tenkaichi Budokai czyli Turniej Sztuk Walki o tytuł Najlepszego pod Słońcem!!!















Data ukończenia: 1 maja 2017

Data utworzenia recenzji: 11 czerwca 2017

Recenzja:

No i trafiłem w końcu na tom, który nie za bardzo przypadł mi do gustu. Po zakończeniu poszukiwań Smoczych Kul i wypowiedzeniu trefnego życzenia - mamy wejście kichającej Lunch oraz trening Son Goku i Kuririna z Żółwim Pustelnikiem. Ta połowa komiksu odstaje poziomem od dwóch, wcześniej recenzowanych tomów, ale i tak trzyma poziom wyżej niż dalsze strony.

Zaczyna się bowiem Tenkaichi Budokai - turniej, w którym biorą udział główni bohaterowie. Pamiętam, że kilkanaście lat temu te fragmenty były dla mnie znacznie ciekawsze od głównej fabuły. Teraz jednak widzę, że jest to forma zapychacza i czuć, że opowieść zwolniła tempa.

Jako oddzielnej książki nie polecałbym, ale jako seria - jest to niestety must read.

sobota, 22 kwietnia 2017

Akira Toriyama - Dragon Ball#2. O włos od tragedii















Data ukończenia: 21 marca 2017

Data utworzenia recenzji: 22 kwietnia 2017

Recenzja:

Ciężko będzie coś tutaj dodać, po pozytywnej recenzji tomu pierwszego. Szczerze powiedziawszy musiałbym przekopiować ten sam tekst, bo ani kreska, ani humor się nie zmienił. 


Nadal jest to zboczona historyjka, i nie widzę możliwości pokazywania jej młodszym szkodnikom. W opowieści znajduje się coraz więcej dorosłych osób, a czynności takie, jak "ścisk-pysk", mogą zostawić w psychice dziecka kilka niepotrzebnych, jak na ten wiek, widoków. Dlatego bardziej polecam ocenzurowaną wersję z RTL 7.


A sama manga? Pierwszy raz spotykamy smoka, który spełni życzenie. Jakkolwiek absurdalne, by nie było!

sobota, 4 marca 2017

Akira Toriyama - Dragon Ball#1. Son Goku i jego przyjaciele















Data przeczytania: 19 lutego 2017

Data utworzenia recenzji: 4 marca 2017

Recenzja:

Pamiętam, jak gdzieś na początku XXI wieku zaszedłem do kiosku RUCHu, żeby zakupić komiks Dragon Ball. Na witrynie świeciła okładka z małym Goku, a pani w okienku po podaniu tytułu z dumą wręczyła mi cieniutki zeszyt - domyśliła się od razu, co za tą nazwą się kryje. Niestety, ani ja, ani ta kioskarka nie byliśmy przygotowani na to, że do Polski trafiają oryginalnie wydane mangi z Japonii. Czytane od prawej do lewej. Mój słono opłacony tom DB, okazał się reklamą na tylnej okładce komiksu Neon Genesis...


 Jakieś dobre pięć lat później miałem okazję przeczytać całą serię i nie ukrywam - na prawdę podobało mi się. Zarówno serial, który przeżywałem, jak i manga to był kawał śmiesznej przygody, często z tragicznymi wątkami. Musiałem wykorzystać święta, by zdobyć swoją własną kolekcję, kiedyś postawiłem sobie za cel posiadać to na półce.


Pierwszy tom nie jest może jakiś fenomenalny, nigdy nie byłem zwolennikiem klasycznego Dragon Balla. Daje jednak pogląd na zupełnie inne podejście do erotyki. Dotykania majtek, macanie, podglądanie i szukanie kul u kobiet... Nie będę kłamać - większość bawi mnie tak samo, jak piętnaście lat temu. Kultura japońska to nadal dla nas inny świat, a ich podejście do życia napawa zachwytem. Trudno mówić o zachwycie nad molestowaniem. Swojemu dziecku bym tego nie pokazał, ale nadal mnie bawi.


Pierwszy tom oceniam pozytywnie. Miło było wrócić do dzieciństwa. Cieszę się, że postanowiłem zakupić go trochę w ilości 42. tomów.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...