
Data ukończenia: 23 lipca 2018
Data utworzenia recenzji: 18 sierpnia 2018
Recenzja:
Kolejny już tom przedstawiający perypetie Son Goku z Armią Czerwonej Wstęgi. Wspominałem chyba w poprzedniej części o zniewieściałym Generale Niebieskim, który ewidentnie ma ciągoty do płci męskiej. Z racji tego, że niemal cały siódmy tom, jest poświęcony walce przeciwko niemu - mamy okazję szerzej spojrzeć na tę postać i podjąć kilka tematów.
Nie chcę wchodzić w tematy homoseksualizmu w Japonii, bo tematy pewnie szerokie. Interesuje mnie zmieniający się czas. Pamiętacie lata pierwszego Big Brothera? Na RTL7 leciał też wtedy Dragon Ball. Gdzieś w tym samym momencie, jakaś matka odkrywa komiks "Dragon Ball #7", gdzie Bulma bez skutku próbuje usidlić Niebieskiego. Po nieudanej akcji stwierdza, że to "pedał"...
W 2001 roku chyba na nikim nie zrobiło to wrażenia, późniejsza raczkująca jeszcze poprawność polityczna zabiła takie grubiaństwo. I nie to, żebym bronił używanie takich stwierdzeń, ale przeczytanie w komiksie dla nastolatków "zakazanego słowa" (cytuję Generała Niebieskiego), pokazało mi, jak muszą widzieć nas i nasze "dzikie" czasy millenialsów, centennialsi...
A wracając na właściwy tor, Akira Toriyama przekabacił postaci z innych swoich dzieł, by wystąpiły w tym tomie. Wyszło biednie, nieśmiesznie i jałmużniowato. Duży minus, na niezłym tomie.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz