Data ukończenia: 2 sierpnia 2010
Data utworzenia recenzji: 3 sierpnia 2010
Recenzja:
Wczoraj ukończyłem. A wszystko się zaczęło jakieś dwa miesiące temu, gdy na półce mojej znajomej zobaczyłem "Dzieci z Bullerbyn" i "Doktora Dolittle". Studiuje jakiś kierunek wczesnowychowawczy, pedagogikę itp. Jako jedno z zadań mają tam czytać właśnie takie książki, które później będą wykorzystywać w praktyce, by uczyć młode dzieci, co autor chciał przez to powiedzieć. Pamiętam, że przez chwilę sobie pomyślałem: "fajny kierunek, sam bym chętnie poczytał"... Dopiero po kilku sekundach doszło do mnie, że żeby przeczytać nie muszę iść na żadne nowe studia... I oto efekt. Wybrałem na sam początek "Małego Księcia", bo obok "Paragrafu 22", jest to moja ulubiona książka.
I co ciekawe, za każdym razem, kiedy czytam tę powieść, uważam, że powinno się ją co najmniej dwa razy w życiu przeczytać. Raz, jako dziecko, a raz jako osoba dorosła. Całą magię można odkryć dopiero, jak już się jest raczej człowiekiem dojrzałym.
Ostatnimi czasy coraz częściej na różnych gg, czy facebookach widzę cytat z Kubusia Puchatka "a jeśli pewnego dnia będę musiał odejść...". Jednak bardziej przystępne są dla mnie cytaty o przyjaźni właśnie z "Małego Księcia". Uwielbiam dialog lisa z Małym Księciem. Uważam to za punkt kulminacyjny tej książki. Nigdzie nie było prościej opisane, jak można tęsknić za przyjacielem, patrząc wyłącznie na zboże.
Co jeszcze do mnie przemawia, a piszę to po tym jak zacząłem "Dzieci z Bullerbyn", to to, że język pomimo tego, że skierowany do dzieci, nie jest infantylny. Da się czytać nie przewracając oczami.
Cieszy mnie najbardziej to, że moja zabawa w nekromantę, nie zepsuła mi wcześniej wyrobionej opinii. Nadal jest to moja ulubiona książka (chociaż ostatnio jedna osoba, powiedziała mi, że spodziewała się, że będę bardziej oryginalny, a uwielbianie "Małego Księcia" jest trendi) i po powtórnym jej przeczytaniu, nadal można ją wychwalać.
I właśnie tym tytułem otwieram swój powrót do przeszłości, zbieram już nazwy książek, które chciałbym jeszcze raz, albo po raz pierwszy, przeczytać.
Opinia po kilku tygodniach:
I jest to tak wspaniała książka, że jej recenzją postanowiłem otworzyć swojego bloga poświęconego wszelkiego rodzaju tekstom, które udało mi się stworzyć i jeszcze naprodukuję.

Moim skromnym zdaniem jedna z lepszych recenzji jaką czytałem. Najlepszy jest oczywiście pierwszy akapit ;]
OdpowiedzUsuń