niedziela, 12 lutego 2017

Art Spiegelman - Maus. Wydanie zbiorcze















Data ukończenia: 28 stycznia 2017

Data utworzenia recenzji: 12 lutego 2017

Recenzja:

Jest kilka tematów, które lepiej wyglądają w formie komiksowej niż w powieści. Myślę, że "Maus" pomimo ciekawej historii, sławny się stał tylko dzięki odrzuceniu tradycyjnej konstrukcji. Nieco z politowaniem patrzyli na mnie, gdy rozpakowywałem prezent pod choinką, a oczom współbiesiadników ukazała się księga z myszką na okładce. Walt Disney? No niestety nie - temat obozów koncentracyjnych i holokaustu nie mógł być bardziej dosadnie przedstawiony, jeśli nie za pomocą wycięcia ludzkości z tej powieści.


Art Spiegelman przedstawia w "Mausie" historię tworzenia "Mausa". Z początku ma to być książka o losach jego ojca, Żyda, który przeżył piekło podczas II wojny światowej. Jednak im bardziej Władek opowiada swój żywot, Art stwierdza, że lepiej to będzie wyglądało w komiksie. Przedstawia go jednak ze skazami, jako stereotypowego Żyda, który w Ameryce boi się "Czarnuchów", u którego nic się nie zmarnuje, a swoje inwestycje trzyma na koncie, by żyć niemal, jak pustelnik. Art w trakcie czytania sam zastanawia się, czy jego własny ojciec jest idealnym bohaterem do ukazania tej historii.


Głośna była sprawa sportretowania Polaków, jako świnie. Sam autor był mocno zdziwiony taką oceną tych zwierząt. Niestety, ocena niektórych zwierząt w poszczególnych krajach jest diametralnie różna. Trzeba brać pod uwagę, że charakteryzacja zwierząt zaczerpnięta jest z opinii publicznej Niemców, a nie amerykańskiego Żyda. Ameryka nie kojarzy świń, jako coś złego. Mają swoją Miss Piggy, czy Prosiaczka Porky'ego. "Ma się rozumieć" w Polsce i Niemczech zwierzę ma wyłącznie pejoratywne znaczenie. Jednak świnie nie występują w popkulturowym łańcuchu pokarmowym mysz-kot-pies. Z tego też powodu są one neutralne, a wybór zwierzęcia został pozostawiony Niemcom, którzy określali nas słowem schweine, a Żydów szkodnikami (w domyśle myszy).


Odchodząc już od obrażania się i zasadności pretensji - uważam, że historia jest absorbująca. Każdą wolną chwilę w weekend spędzałem nad książką, która jest horrorem w obrazkach. Jest to arcydzieło, które zniknęłoby w tłumie podobnych książek, gdyby nie sprytna forma Spiegelmana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...