piątek, 27 stycznia 2017

Terry Pratchett - Równoumagicznienie


















Data ukończenia: 26 stycznia 2017

Data utworzenia recenzji: 27 stycznia 2017

Recenzja:

Nie miałem okazji nigdy wcześniej czytać cyklu o wiedźmach. Babcia Weatherwax, Tiffany Obolała to postacie, które w moich książkach nigdy nie zaistniały. Dopiero teraz odświeżając sobie serię, mam okazję poznać historię czarownic Świata Dysku.

I niestety - nie jest to jakaś na razie rewelacja. Trzeci tom, zaczyna się całkiem nieźle. Kowalowi, który jest ósmym synem, zaczyna rodzić się kolejne dziecko. Według harmonogramu będzie to kolejny syn, ósmy. Ósmy syn ósmego syna, to z urzędu materiał na maga - którego wita na świat schodzący z tego padołu stary mag - w tym wypadku Drum Billet. Jednak z powodu rutynowego podejścia do sytuacji, mag wita nie syna, a córkę Kowala. Tematem przewodnim jest wojna płci, feminizm oraz równoupraw... równoumagicznienie. Przecież żaden facet nie może być czarownicą, a kobieta magiem.

Pomimo całkiem niezłego początku, książka w połowie wieje nudą. Moim zdaniem nie ma tutaj żadnego wątku przewodniego. Nawet pojawienie się, hmm, głównego złego (?), wydaje się dociśnięte na chama, by móc jakoś zakończyć historię. Wygląda na to, że nawet koniec ma więcej sensu, niż środek powieści.

Pomimo surowej oceny, muszę przyznać, że trzymałem przez cały tom kciuki za pozytywną ocenę. Da się lubić bohaterów, historia zapowiada się na bardzo dobrą, ale jak zwykle środek zadecydował, że jest to dla mnie powieść poprawna...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...