sobota, 28 stycznia 2017

Berenika Kołomycka - Malutki Lisek i Wielki Dzik. Tam



Data ukończenia: 27 stycznia 2017

Data utworzenia recenzji: 28 stycznia 2017

Recenzja:

Nie potrafię tego dokładnie wytłumaczyć. W tym tygodniu skończyłem 31 lat i miałem jedną zachciankę: dostać komiks o Malutkim Lisku. Żona z radością kupiła mi urodzinowy egzemplarz informując każdego zainteresowanego, że to dla męża. Ale co zrobić, kiedy właśnie takie drobnostki cieszą mnie ostatnio najbardziej?

Tę drobnostkę zauważyłem w 2016 roku, za sprawą bardzo prostych, ale zarazem oryginalnych rysunków pani Kołomyckiej. Przez ostatnie lata widzę dużo wspaniale narysowanych książek dla dzieci, świetną sprawą jest to, że niemal 100% twórców, którymi się zachwycam, to Polacy! W planach mam zakupić kilka książek z Wydawnictwa Dwie Siostry, które dokładnie w taki sam sposób cechują się minimalizmem, jak recenzowany tu komiks.


Same rysunki to nie wszystko. Album o lisku i dziku jest przygotowany dla dzieci w taki sposób, by wprowadzić je w świat komiksu - równie dobrze może to być ich pierwsze spotkanie z taką formą. Z jednej strony bardzo prosty tekst, który zrozumie każdy - z drugiej, tematyka przyjaźni i tęsknoty, niczym zaczerpnięta z "Małego Księcia".

Fabuła tego komiksu traktuje o lisku, który czas wolny spędza pod jabłonią. Do pewnego czasu nikt mu nie przeszkadza, ale na horyzoncie znajduje dzika, który bez żadnego zaproszenia zaczyna uczestniczyć w życiu pod drzewem. Lisek, który był przyzwyczajony do samotności, niechętnie dzieli się swoją miejscówką, jednak gdy pewnego dnia nie zastaje swojego kompana - włącza mu się smutek.


Choć sam tego nie zauważyłem, to podpisuję się pod słowami mojej małżonki: związek liska z dzikiem, bardzo przypomina pojawienie się drugiego dziecka z punktu widzenia pierwszego. Jest to dobra lekcja dla maluchów, że osoba, która się pojawia w domu, to nie zawsze intruz.

Komiks jest krótki, na 10 minut. Jednak wartości tego małego arcydzieła nie wyliczałbym w minutach. Świetne rysunki i historia, która kończy się cliffhangerem, wymuszają na mnie zainwestowania w kolejny tom. Z przyjemnością zajrzę do niego jeszcze jako 31-latek.

piątek, 27 stycznia 2017

Terry Pratchett - Równoumagicznienie


















Data ukończenia: 26 stycznia 2017

Data utworzenia recenzji: 27 stycznia 2017

Recenzja:

Nie miałem okazji nigdy wcześniej czytać cyklu o wiedźmach. Babcia Weatherwax, Tiffany Obolała to postacie, które w moich książkach nigdy nie zaistniały. Dopiero teraz odświeżając sobie serię, mam okazję poznać historię czarownic Świata Dysku.

I niestety - nie jest to jakaś na razie rewelacja. Trzeci tom, zaczyna się całkiem nieźle. Kowalowi, który jest ósmym synem, zaczyna rodzić się kolejne dziecko. Według harmonogramu będzie to kolejny syn, ósmy. Ósmy syn ósmego syna, to z urzędu materiał na maga - którego wita na świat schodzący z tego padołu stary mag - w tym wypadku Drum Billet. Jednak z powodu rutynowego podejścia do sytuacji, mag wita nie syna, a córkę Kowala. Tematem przewodnim jest wojna płci, feminizm oraz równoupraw... równoumagicznienie. Przecież żaden facet nie może być czarownicą, a kobieta magiem.

Pomimo całkiem niezłego początku, książka w połowie wieje nudą. Moim zdaniem nie ma tutaj żadnego wątku przewodniego. Nawet pojawienie się, hmm, głównego złego (?), wydaje się dociśnięte na chama, by móc jakoś zakończyć historię. Wygląda na to, że nawet koniec ma więcej sensu, niż środek powieści.

Pomimo surowej oceny, muszę przyznać, że trzymałem przez cały tom kciuki za pozytywną ocenę. Da się lubić bohaterów, historia zapowiada się na bardzo dobrą, ale jak zwykle środek zadecydował, że jest to dla mnie powieść poprawna...

środa, 18 stycznia 2017

Jim Starlin, Jim Aparo - Śmierć w rodzinie















Data ukończenia: 7 stycznia 2017

Data utworzenia recenzji: 18 stycznia 2017

Recenzja:

Koniec mojej przygody z WKKDC przypieczętowany został przez komiks "Śmierć w rodzinie". Oczywiście ponownie Batman do zarzygania w tej kolekcji, jednak tym razem trafia się nam tutaj kultowa scena z Robinem #2 - jeden z brutalniejszych końców żywota, jakim DC mogło nas uraczyć.

Śmierć w rodzinie
Niestety, dzieje się to niemal w połowie tomu, przez co można zauważyć, że na Batmanie odbija się to bardzo hmm..., lekko? Są rozpamiętywania na temat Jason'a Todda, ale wszystko to wygląda bardzo płytko. Sam komiks raczej znany powinien być z tej kultowej sceny, na którą miała wpływ ankieta: czy zabić Robina, czy go oszczędzić? Mamy też możliwość przeczytania alternatywnej strony, gdzie jednak Jason przetrwa, co zaliczam bardzo na plus.

Śmierć w rodzinie
Sama fabuła to jednak groteska. Robin szuka swojej matki, Batman Jokera, Joker pieniędzy. Cała trójka przewija się w tych samych miejscach, następuje śmierć, a Joker staje się ambasadorem Iranu, którego wybiera sam Chomejni... Wydana w latach 1988-1989 historia, to kicz próbujący opasać się szarfą wątków psychologicznych. Nieudanie zresztą.

Śmierć w rodzinie
Dodatkiem jest pierwszy występ Jason'a Todda, jako Robina. Wydany w grudniu 1983 roku nie powala ilością Robina w Robinie. Bawi się lekko wojną domową w Gwatemali. I tyle. Średniak z lat osiemdziesiątych.

Batman #366
Tom średni, który moim zdaniem, jest podsumowaniem pierwszych dziewięciu tomów WKKDC. Ja już zrezygnowałem z prenumeraty i może jeszcze w przyszłości zakupię pojedyncze tomy. Odkrywanie DC Comics uważam za niefortunne i już niepotrzebne. Nie wiem, czy to jest wynik słabego doboru komiksów, czy całego uniwersum, które wydaje mi się być coraz bardziej śmieszne. Tak, czy inaczej infantylność Marvela, bardziej mi pasuje niż DC.

niedziela, 1 stycznia 2017

Jeph Loeb, Tim Sale - Długie Halloween. Część 2





Data ukończenia: 30 grudnia 2016

Data utworzenia recenzji: 1 stycznia 2017

Recenzja:

A jednak można...
Długie Halloween #2
Można było dać dobry komiks w tej serii. Można było dać coś, co nie śmierdzi komiksem XXI wieku. Można było dać tytuł, który pachnie nowością i ar(tre)tyzmem. Lata dziewięćdziesiąte w swojej pełnej, chamskiej krasie. Jeph Loeb i Tim Sale stworzyli komiks, który pachnie świeżością po dwudziestu latach od wydania.
Długie Halloween #2
Co gorsza, remake w postaci "Hush", stworzony przez tego samego scenarzystę, to jawny pokaz nieudolności w odcinaniu kuponów od dobrego dzieła. Te same postacie, niemal identycznie poprowadzona historia, jest jednak jedna zasadnicza różnica. Loeb w "Długim Halloween" sprytnie ukrywa, kto jest właściwym mordercą. W swoim bestsellerowym "Hush" podpowiada nam na samym początku, kto jest tytułowym bohaterem, by później udawać, że nic takiego nie miało miejsca...

Długie Halloween #2
Dodatek w postaci Detective Comics #66, przedstawia historię prokuratora okręgowego Harvey'a Denta, a raczej wtedy jeszcze Kenta, oraz jego tragiczną przemianę w Two-Face'a. Komiks z sierpnia 1942 roku, to dobre podsumowanie i kontrast do przedstawionej opowieści w "Długim Halloween".

Detective Comics #66
Kapitalny tom, w dennej kolekcji. Jak już stwierdziłem w recenzji pierwszej części, niezrozumiała jest mi taka decyzja, by wprowadzić dwie takie same historie, w tak krótkim odstępie czasu. "Długie Halloween" to najlepsza historia, jaką czytałem z WKKDC.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...