niedziela, 18 grudnia 2016

Jeph Loeb, Tim Sale - Długie Halloween. Część 1
















Data ukończenia: 7 grudnia 2016


Data utworzenia recenzji: 18 grudnia 2016

Recenzja:

Nie spodziewałbym się, że można w tej serii jeszcze czymś mnie zaskoczyć. Zarówno pozytywnie, jak i negatywnie... Ale zacznijmy od dobrej strony - komiks posiada klimat. Zarówno kreska, jak i sam scenariusz pompują niezłą akcję. Całość bazuje bardzo mocno na scenariuszu "Ojca Chrzestnego" - scena imprezy w domu gangstera, to żywcem skopiowane wesele Connie.

Długie Halloween 1.
Historia opowiada o walce Batmana, Gordona i Denta z Rodziną Falcone. Brak dowodów, wypuszczanie za kaucją i inne praktyki skorumpowanego Gotham prowokuje do wymierzania sprawiedliwości na własną rękę. Tak powstaje Holiday - osobnik zabijający gangsterów tylko w święta.

Długie Halloween 1.
Warte uwagi - niektóre sceny zostały skopiowane w "Mrocznym Rycerzu" Nolana. Niestety, niektóre sceny, a raczej cały scenariusz, zostały skopiowane w komiksie "Hush". To jeszcze nie koniec drwin! Plagiat popełnił ten sam Jeph Loeb! Kolejna kpina - w siódmym tomie WKKDC wydano historię niemal identyczną, co w pierwszym. Kto układa listę tych komiksów? Dziś przyszła do mnie paczka z kolejnymi tomami i już na 9 części, sześć z nich to historia Batmana... Czy ktoś może wyjaśnić mi, czym się kierują koordynatorzy tej serii?
Długie Halloween 1.
Nie zabrakło też dodatków. Detective Comics #140, w którym Batman i Robin po raz pierwszy spotykają Riddlera (październik 1948 roku) oraz Batman #181 z czerwca 1966 roku z Poison Ivy, to dwie ramotki, które mają wartość wyłącznie sentymentalną. Co lepsze! Pierwszy raz w tej serii, nostalgia jest najsłabszym punktem tomu.

Detective Comics #140.
"Długie Halloween", po części pierwszej, zapowiada się na najciekawszą historię zawartą w WKKDC, pomimo tego, że już to czytałem w "Hush", tutaj jest to znacznie bardziej przystępne, a rysunki Sale'a, którego można lubić, bądź nie, nadają paskudnego, beznadziejnego klimatu. Pierwszy raz przyznam, że lepiej to wygląda niż wersja Jima Lee.

Batman #181.
Niestety, po przeczytaniu tego tomu, stwierdziłem, że kończę z prenumeratą. Nie ma sensu kontynuować czegoś, za co biorą jak za najlepsze tomy komiksu. Ani na zewnątrz, ani wewnątrz nie ma argumentu za cenę 40zł raz na dwa tygodnie. Na święta zażyczyłem sobie komiks "Maus", który kosztuje niemal tyle samo. Brak kolorów, to fakt, ale jakość tego wydania jest znacznie lepsza. Będę miał jeszcze możliwość zrecenzowania drugiej części "Halloween" oraz "Śmierci w rodzinie, ale są to ostatnie tomy, które zakupiłem, jako prenumerator. Żałuję wydanych pieniędzy na tę serię, a przy moim rozrzucaniu pieniędzy na prawo i lewo, jest to największa ujma dla wydawnictwa Eaglemoss.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...