niedziela, 6 listopada 2016

Jeph Loeb, Jim Lee - Batman: Hush. Część 2















Data ukończenia: 31 października 2016

Data utworzenia recenzji: 6 listopada 2016

Recenzja:

Recenzja zawiera spoilery.

Nie będę się powtarzać z rysunkami, bo Jim Lee odwala swoją robotę. Mam prawo przyczepić się jednak do samego rozwiązania zagadki: kim jest Hush? Powiem szczerze, nie przywykłem do takiej biedy fabularnej, jaka była w tym komiksie. Może od początku.

Hush

Już na starcie wprowadzona zostaje postać, która niczym strzelba w pierwszym akcie - w ostatnim wystrzeli. Tom pierwszy kończy się jego śmiercią, co miało chyba dać pstryczka domorosłym detektywom, coby się nie wychylali - od rozwiązywania tej sprawy jest Jeph Loeb. Przed drugą częścią nadal trzymałem swoje zdanie, jednak twórcy nie potrafili uniknąć farsy, więc zaczęli robić...

Hush

... Scooby Doo? Pamiętacie? Złapanemu potworowi zdejmowano maskę (czasem nawet kilka pod rząd), by pokazać, że przebrał się za niego... I tak właśnie jest z komiksem "Hush", żenada goni żenadę, katastrofa katastrofę. Nagle okazuje się, że jest masa takich samych płaszczów, jakie nosi Hush. Co drugi przeciwnik Batmana ma obandażowaną głowę, jak Hush. A i tak, głównym złym jest ten, o którym myślicie od samego początku.

Hush

Przykre jest to o tyle, że gdyby nie mierne próby zwodzenia czytelnika, nie byłoby wcale tak źle. Sama historia trzyma się kupy, nostalgia bierze czytelnika przez włączenie kilku "mocnych" momentów z życia Batmana. Jednak nadal jest to komiks, który udaje coś ambitnego, by na końcu pokazać, że to sztuka tylko dla nastolatków.

Batman. Detective Comics #33

Jaśniejszym punktem jest tutaj dodatek specjalny, który traktuje o przeszłości Wayne'a. Wydany w listopadzie 1939 roku, pokazuje po raz pierwszy kulisy śmierci rodziców. Później ten wątek będzie zmieniany na potrzeby różnych scenarzystów. Warto też zwrócić uwagę, że głównym przeciwnikiem jest tutaj Szkarłatna Horda, której przewodzi Carl Kruger cierpiący na kompleks Napoleona (który objawia się tym, że... myśli, że nim jest). Jak w mordę strzelił aluzja do rozpoczętej II wojny światowej.

Całość oceniam pozytywnie. Dodatek - miód. Hush, no cóż. Dobry na rozpoczęcie przygody, nie ma dużych wymagań, co do ilości zwojów. Dużo akcji, piękne rysunki, masa bohaterów. Kinder Niespodzianka dla trzydziestolatka, z plusami i minusami tej inwestycji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...