czwartek, 20 października 2016

Terry Pratchett - Blask fantastyczny

















Data ukończenia: 13 października 2016

Data utworzenia recenzji: 20 października 2016

Recenzja:

Dziwnym jest, że wszystkie zastrzeżenia jakie miałem do "Koloru magii" zostały mi w tym tomie "wysłuchane". Nie zdarza mi się to często, by autor, którego skrytykowałem poprawił się od razu przy następnej książce.

Nie czytałem nigdy wcześnie "Blasku...", właśnie przez to, że "Kolor..." i Rincewind zabili mi klimat serii Świat Dysku. Humor w pierwszym tomie jest tak oczywisty, że jakakolwiek zmiana byłaby in plus, jednak Pratchett pokazał się tutaj z najlepszej strony. Strony "Zbrojnych", czy "Pomniejszych bógów".

"Blask fantastyczny" jest bezpośrednią kontynuacją "Koloru magii". Nie ma możliwości czerpać przyjemności z tego tytułu bez zaznajomienia się z poprzednim, więc gdy pierwszy tom kończy się "lotem" pechowego maga w dół, drugi go kontynuuje. Rincewind i Dwukwiat będą mieli okazję spróbować uratować świat przed czerwoną gwiazdą, która nieuchronnie zmierza do Wielkiego A'Tuina. Oczywiście, jak to zwykle bywa z ciemnym ludem, pojawienie się pryszcza na niebie powoduje powstawanie czcicieli, którzy zaczynają zachowywać się co najmniej dziwnie. Ponieważ magia coraz bardziej się rozrzedza, jedynym ratunkiem może być czarodziej, który nie zna żadnego praktycznego zaklęcia.

Książka jest świetna. Ostatnie przygody z Pratchett'em nie były najprzyjemniejsze, ale powrót do początków i przetrawienie beznadziejnego "Koloru magii" wynagrodziło mi śmiesznie spędzonym czasem. Polecam, niestety cały dwutom.

Książkę czytałem podczas podróży poślubnej, w Grecji. Gdy nie chciało się wracać do Polski, Dwukwiat rzekł do mnie: "Najważniejsze we wspomnieniach jest to, żeby potem mieć się gdzie zatrzymać i tam je wspominać". To powiedziała nielubiana przeze mnie postać, na drugi dzień spakowaliśmy się i wróciliśmy wspominać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...