wtorek, 30 sierpnia 2016

Terry Pratchett - Kolor magii

















Data ukończenia: 17 sierpnia 2016

Data utworzenia recenzji: 30 sierpnia 2016

Recenzja:

Kiedyś uwielbiałem Pratchetta. Zaczęło się od "Pomniejszych bóstw", przez serię o Straży Miejskiej. Cykl o Śmierci, był nieco bardziej nużący, jednak to "Kolor magii" zabił moją miłość do Terry'ego...

Gdy jakieś 14 lat temu przeczytałem po raz pierwszy ten tom, nie wiedziałem, co się stało. Debiut "Świata Dysku" był strasznie źle napisany, nie potrafił wciągnąć w fabułę, a dowcip był bardzo naciągany. Czy po 14 latach coś się zmieniło?

Nic. Była kiedyś w necie stronka poświęcona argumentom, które potwierdzały tezę: nie czytać "Świata Dysku" od pierwszego tomu. Nie ma tego polotu następnych tomów, tego błyskotliwego dowcipu, a sama historia jest poszatkowana, jak mózg polityka.

Rincewind, mag niemota znający jedno zaklęcie, staje się przewodnikiem dla pierwszego w historii turysty - Dwukwiata, który przypomina nieco Azjatę z przyklejonym do oka aparatem. Cała ich podróż jest sterowana przez bogów Świata Dysku, którzy za pomocą figurek na planszy i kostek wynajdują nowe niebezpieczeństwa, które czyhają na naszych bohaterów. Będą "smoki", trolle, zbójcerze i samo miasto Ankh-Morpork, które niczym rak rozwija się z każdego tomu na tom coraz bardziej i śmieszniej.

To śmieszniej tutaj do tego tomu jeszcze nie pasuje. Wszystkie pozytywne opinie o serii, które kiedyś zasłyszycie nie pasują do tego jednego tomu. Edipresse, które wydało cykl w twardej, kieszonkowej edycji, nie rozpoczynało od pierwszego tomu, a od ósmego ("Straż! Straż!"). Jest to o wiele przyjemniejszy i przystępniejszy tytuł, niż "Kolor magii". I chociaż nie cierpię ludzi, którzy zaczynają czytać serię od środka, w tym jednym przypadku macie moje błogosławieństwo. Tylko w taki sposób pokochacie świat Pratchetta i sięgniecie po słabsze tomy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...