sobota, 14 listopada 2015

Ryszard Kapuściński - Cesarz
















Data ukończenia: 18 czerwca 2015

Data utworzenia recenzji: 14 listopada 2015

Recenzja:

Nie miałem możliwości sprawdzenia wcześniej dzieł Kapuścińskiego. Całkowicie mnie nie obchodził do momentu wydania książki "Kapuściński non fiction", a spór z nią związany trochę przypomniał mi o herosach polskiej literatury, którym bez wątpienia jest.

Do samego "Cesarza" nic mnie nie skłoniło - nie wiedziałem o czym traktuje, ani w jakiej formie jest ten reportaż. Na goło wejść w książkę zdarza mi się bardzo rzadko, a co za tym idzie, w świecie Kapuścińskiego miałem prawo czuć się bardzo obco.

Temat to Etiopia i rządzący nią Haile Selassie I, nieomylny cesarz. Jednak jest zrobiony w całkiem oryginalny (zwłaszcza dla mnie) sposób. Ocena i życie w ustroju jest opisana na podstawie historii osób związanych z dworem cesarza. Mamy tutaj spisane ich monologi  już po przeprowadzonej rewolucji, więc nie są to bałwochwalcze wypowiedzi "lojalnego" pracownika.

Sam czas, kiedy została wydana książka (1978), może być pretekstem do porównywania ustrojów. Bardzo ciężko jest napisać recenzję tak krótkiego reportażu, ale z oceną problemu nie ma. Idealnie wyważona, humorystyczna i zwięźle opisana historia egzotycznego kraju. Przypomina mi to świetny dokument stworzony przez Fidyka - "Defilada", który był całkowicie bezstronny i bez komentarza, a jednocześnie pokazywał cały absurd sytuacji. Zdecydowanie polecam!

środa, 11 listopada 2015

Rosalind B. Perfold - Kochać zbyt mocno (Kapcie potwora), czyli o tym jak wygląda przemoc domowa














Data ukończenia: 29 maja 2015

Data utworzenia recenzji: 11 listopada 2015

Recenzja:

Uuuu, tytuł powiał grozą. Czujecie już kobiece żalenie się nad swoim życiem, "nie mogę go opuścić", "ale kiedyś był taki dobry"? Tak, to ten zestaw mamy przed sobą. Osobiście gardzę takimi historyjkami, nie dam rady wymusić w sobie krzty współczucia, a jak bierze żal, to tylko z powodu dzieci, które jeszcze nie poczuły zawodu szczeniackiej miłości, a z grubej rury mają przedstawione konsekwencje kalekiego współżycia obojga rodziców.

Znaleziony za 2,99zł tytuł w koszyku z tanimi książkami to komiks. Narysowany bardzo słabą kreską, niewiele odbiegającą od postaci na okładce. I tak! Głównym bohaterem jest tytułowa Rosalind, która zakochana po uszy w Brianie, sprawia sobie łańcuch z ogniw upokorzeń, molestowania seksualnego i łez. Dziecku też się dostaje, a nawet sugerowane jest, że było wykorzystywane. Mamy tutaj mnóstwo szablonów "złej rodziny", a każdy możliwy scenariusz zdarzył się właśnie Ros.

Sama historia jest na faktach - autorka pod pseudonimem tworzy pewnego rodzaju apel, w którym opowiada swoją niemoc w odejściu od potwora. Przedstawia swoje dziesięć lat, jako okres zmarnowany litością nad mężem i samą sobą. Komiks dobrze się czyta, a ponieważ historia była opowiedziana na stronie internetowej, znalazło się wiele takich Rosalind, które również podpisują się pod tą historią.

Być może początek opinii sugerował moją ocenę, a jednak te kilkaset stron bardzo mi się podobały. Kobieta, która skryła się pod tym pseudonimem ma podwójne jaja - udał się happy end oraz przedstawiła w postaci rysunków wulgarną prawdę "dupnych" związków. Nie ma tu żadnej poezji, a tego bym się obawiał. Kreska autorki pozbawiła treść niepotrzebnych wątków, które mogłyby, takiego laika w tym temacie jak ja, zniechęcić do dalszego śledzenia losów. Czy polecić? Zdecydowanie tak. Uważam, że przedstawienie trudnych tematów (dla niektórych niezrozumiałych) w takiej postaci tylko mocniej podkreśla tragizm sytuacji (bez podtekstów).
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...