niedziela, 25 października 2015

Alan Moore - Strażnicy
















Data ukończenia: 28 maja 2015

Data utworzenia recenzji: 25 października 2015

Recenzja:

Rorschach's journ...

Nie, nie. Postaram się nie robić standardowej recenzji, z przeklejonym na początku wpisem z dziennika Rorschacha. Pierwszy raz mam możliwość powiedzieć, że w końcu na naszym rynku jest książka/komiks, który od dawna powinien być dostępny większemu gronu (podobnie, jak było z "Szatańskimi wersetami"). Po X latach można kupić świetne wydanie "Strażników" za mniej niż 300zł (taką cenę osiągał twór Moore'a jeszcze rok temu na Allegro).

Po śmierci TM-Semic i mojej ulubionej grupy X-Men, bardzo ciężko było mi się odnaleźć w rynku komiksowym. Przez chwilę wydawano Dobry Komiks, sam złapałem "Kaznodzieję", a później przeczytałęm kilkadziesiąt tomów "Dragon Ball". Na tym się zakończyło moje zbieranie komiksów, chociaż do dziś nie mogę sobie wybaczyć przegapienia serii "Władcy chmielu".

Tak było do 2009 roku, kiedy to zobaczyłem plakat "Watchmen" - filmu na podstawie kultowego komiksu Alana Moore'a. Co to za kultowość i kim jest pan Moore? Pamiętam, jak wróciłem do domu po uczelni i ściągnąłem sobie trzy tomy o superbohaterach, żeby zatopić się w tej podobno świetnej historii.

Zaraz? Trzy tomy o superbohaterach? X-Men leci od lat sześćdziesiątych i ma już niezliczone ilości odcinków. Jak "Watchmen" w stosunkowo krótkiej historii może doprowadzić do kultowości? Na tym polega magia Moore'a. Nie moce, nie walka, a fabuła trzyma w napięciu do ostatniego obrazka komiksu.

Komediant z grupy zwalczającej zło. zwanej Strażnikami, zostaje wyrzucony przez okno w swoim mieszkaniu. Śmierć na miejscu. Kto zabił emerytowanego badassa, i czy innych członków rozwiązanej organizacji czeka jego los próbuje się dowiedzieć Rorschach, najbardziej prawicowa postać z jaką spędzicie czas przez następne 12 epizodów (i będziecie jej kibicować, pomimo lewackiego serca).

Całość rozgrywa się w alternatywnej historii USA, gdzie dzięki zdolnościom niektórych Strażników można było wygrać wojnę w Wietnamie, a pewne okoliczności doprowadziły do tego, że Deep Throat nie ujawnił afery Watergate. Mamy dzięki temu Nixona, który ubiega się już o trzecią kadencję.

Każdy z 12 epizodów wieńczony jest reminiscencją. Wydruk z książki jednego z superbohaterów, który ujawnia wesołe i przykre momenty grupy; wywiady z najmądrzejszym człowiekiem świata Adrianem Veidt'em; czy teczka policyjna Rorschacha. Całość buduje uniwersum, w którym żyjesz przez kilkaset stron. Jest własna subkultura, urządzenia, reklamy, komiksy. Świat żyje.

Ale najciekawszą postacią jest Alan Moore. który jest niczym bardziej popularny dziś George R. Martin. Twórca "Watchmen" chciał wykorzystać bohaterów z Charleston Comics (które zostało wykupione przez DC Comics), jednak obchodziłby się z nimi bardzo surowo. Śmierć tych bohaterów oznaczałaby brak możliwości na kontynuację. Mądre głowy z DC Comics dały Moore'owi wolną rękę do stworzenia swoich alternatywnych postaci. Efekt jest świetny.

Mógłbym pisać o tym godzinami, ale najlepszą rekomendacją jest uznanie w książce "1001 książek, które musisz przeczytać", oraz nawoływania mojego pięćdziesięcioletniego taty, który bardzo prosił mojego brata i mnie byśmy ciszej rozmawiali, bo nie chce żadnych spoilerów, a jest w trakcie czytania.

Polecam też film, który obok "300", jest najwierniejszą adaptacją komiksu w historii kina, a scenariusz pisał David Hayter - Solid Snake.

Jeszcze nie przekonani? Zapraszam do linków:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...