wtorek, 11 listopada 2014

Monika Jaruzelska - Rodzina

















Data ukończenia: 3 listopada 2014

Data utworzenia recenzji: 11 listopada 2014

Recenzja:

Myślę, że każdy się tego spodziewał. Komplet: ascetyczna okładka "Towarzyszki...", same nazwisko i być może wścibstwo polityczne u tych bardziej podnieconych czytelników sprawił, że książka sprzedała się w wystarczającym nakładzie. Powstał, więc sequel, który żartobliwie sama Jaruzelska nazwała "Towarzyszka Panienka II".

Sequele dzielę na dwa typy: "Terminator 2" i "Ucieczka z Los Angeles". Pierwszy to doskonałość w każdym calu - nikt jej nie oczekiwał, ale jak dostał to był zakochany. Drugi typ, to taki reżyserski ""nie chcem, ale muszem", gdzie zarówno twórca, jak i widz, nie spodziewali się niczego zajebistego, a obraz okazał się gorszy niż obstawiali.

Niestety, druga książka Moniki Jaruzelskiej, to taki naciągany sequel. Już na samym wstępie autorka pokazała, czego się obawia w kontynuacji. A cały problem polega na tym, że słowo "kontynuacja" to klucz w tej recenzji.

Autorka starała się, jak mogła, ale nie miała pomysłu, co w niej zawrzeć. Sam tytuł, "Rodzina", wydaje mi się dopisany w ostatnim momencie, gdy okazało się, że tych treści jest w niej najwięcej. Sama skarży się, że terminy i wydawca gonią ją. Oczywiście wszystko to pisane jest żartem, ale przypominają mi się lekcje plastyki w podstawówce, gdzie ulubionym powiedzonkiem dzieci łaknących szczypty pochlebstwa było stwierdzenie: "wiem, że brzydko namalowałem...".

W poprzedniej recenzji pisałem, że podoba mi się podejście autorki do polityki. W "Towarzyszce..." zgrabnie omijała tematy, które mogłyby wprowadzić za dużo nerwów. W tym tomie, nie widzę już tego opanowania. Gdzieś tam zawsze pojawi się komentarz, który będąc zgodny, czy nie z Waszymi poglądami - po prostu płocho waniajet.

A gdzie ta cała "rodzina"? Autorka opisuje nam rozdział po rozdziale, jak nie ma czasu przeprowadzić wywiadu z rodzicami. Po czym następuje punkt kulminacyjny (ten wywiad), a w nim nic ciekawego...

Książka wymuszona, ale dobra. Szybko się czyta i przyjemnie, nie mogę ocenić negatywnie kunsztu Jaruzelskiej. Ale jeśli to, co pisała autorka o wydawnictwie ("oczywiście" żartobliwie) jest prawdą, to już wiem, kto tu jest najbardziej winny. Dobrze czytający się średniak, ale na trzecią książkę proponowałbym zmienić formułę, która tutaj okazała się mizerna.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...