środa, 20 marca 2013

Michael Farquhar - Królewskie skandale. Szokująco prawdziwe opowieści o najnikczemniejszych i najbardziej rozwiązłych królach, królowych, carach i cesarzach















Data ukończenia: 18 marca 2013

Data utworzenia recenzji: 20 marca 2013

Recenzja:

I ciężko cokolwiek napisać, gdy sam tytuł książki wyjaśnił wiele. W gruncie rzeczy jest humorystyczna, ale czy Michael Farquhar wie o czym pisze?

Gdybym miał strzelać (nie mam pewności) stwierdziłbym, że jest Amerykaninem. Tylko oni potrafią tak wiele chaotycznie napisać, o nie swojej historii, której nie rozumieją, w tak miałki sposób, udając, że jest to zabawne. Mógłbym to mu wybaczyć, ale jeśli to Europejczyk i stworzył takiego knota...

Bo wszystko, co w tej książce jest śmieszne, nie zostało zrobione przez Farquhara, tylko przez królewskie rody. Nie ma tutaj wartości dodanej, autor tylko zbiera historyczne "Czy wiesz, że?" i pakuje je w nieładzie do swojego dzieła. Jak znajdziecie opinię, że to humorystyczny autor, to od razu zaznaczam - on tylko szmugluje śmieszne rzeczy. Żeby miał jeszcze z czego wybierać...

Typowy Amerykanin, jak rozumiem, nie zdaje sobie sprawy, że królewskie skandale w Europie nie ograniczały się tylko do trzech królestw, cesarzy rzymskich i papieży. Mamy francuskie, angielskie i rosyjskie historyjki, ale czy przeglądając mapę podczas poszukiwań autor nie zauważył rozrastającej się plamy Polski, Niemiec i wielu innych królestw w tamtej epoce? Wszystkie były mniej skandalizujące niż te trzy królestwa? Czy to skandaliczna ignorancja?

No dobra. Biorę, co jest. Farquhar obdarza swoje rozdziały historyjkami, które często nie są zrozumiałe. Pierwszy traktuje o siedmiu grzechach głównych. Każdy grzech to inna postać, często nie wiadomo z którego królestwa. Bo autor w "Zawiści", na przykład, wsadza Henryka II, ale w "Gniewie" - Henryka IV. Jeden jest królem Francji, a drugi Anglii. W całym podrozdziale może nie być nawet jednym słowem wzmianki, o tym, gdzie my do jasnej cholery jesteśmy! Muszę poszukać drzewa genealogicznego jednego i drugiego, poszperać w datach i nadal muszę zgadywać, bo informacje są często tak poukrywane, że po jakimś czasie już nie szukam odpowiedzi na pytanie "Gdzie?", a na pytanie "Co?". Typowe popcornowe olewanie tematu.

Jeszcze nie wspomniałem o poszatkowaniu historii! Gdy w jednym rozdziale czytamy opowieść o angielskim Henryku VI, wspomniane są jego problemy z dynastią Yorków z przypisem, że szerzej opisane jest to w innym rozdziale. Szkoda, że tak zrobiono, bo żeby zrozumieć o co chodzi z Henrykiem VI, rozdział o konfliktach z Yorkami powinien być wcześniej. Dlaczego (skoro ograniczamy się do trzech królestw!) nie można było w świetny sposób przedstawić historię angielskiej korony bez cięcia jej na konkretne skandale? Tutaj panuje porządek taki: rozdział "SEKS" - autor jebł wszystko, co było; "KAZIRODZTWO"? Jeb! następna porcja. A ty czytelniku nie o historii dumaj, tylko o skandalach.

I jeszcze bardzo ważny grzech tej książki. Niedokładność. Widać, że czasem Michael czegoś nie doczytał. Coś gdzieś zostało usłyszane, ale źle zrozumiane. Bo jak można było mieć taką kartę przetargową, jaką jest historia "Trupiego Synodu" i papieża Formozusa i nie potrafić jej przedstawić chociażby w połowie. Tak, jest napisane o "Trupim Synodzie", ale historia u Farquhara się gdzieś urywa. Może, gdyby dokończył czytanie rozdziału o Formozusie w innej książce, wiedziałby, że na tym ten skandal się nie zakończył, a był dopiero początkiem. Nie wykorzystał potencjału, a jeśli ktoś jest zainteresowany historią, to odsyłam tutaj.

No właśnie. I tak jest zawsze! Gdy coś mnie zainteresowało z tej zbieraniny skandali, to nie ma tu wiele informacji. Autor posługuje się słowami "seks", "kazirodztwo", "morderstwo", a zapomina, że za tymi wyrazami kryło się w historii coś jeszcze. Nie tylko pornograficzna pasja musi interesować czytelnika, ale też to, czego Farquhar chyba nie darzy dużym szacunkiem - motyw. I tak musiałem wejść na wikipedię, podjąć decyzję o dokończeniu "Dynastii Tudorów" (serial, który nie zawsze wierny - wierniejszy od tej pisaniny), bo to co zostało przedstawione, to tylko ciekawostka, którą umysł żądny wiedzy przyswoi, ale nie udobrucha. Z tego powodu jest warta polecenia osobom, które na bakier z historią, zaczną się nią interesować. Może "seksem" łatwiej im to przyjdzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...