niedziela, 17 marca 2013

Joanne K. Rowling - Harry Potter i Insygnia Śmierci
















Data ukończenia: 11 marca 2013

Data utworzenia recenzji: 17 marca 2013

Recenzja:

W pierwszym akapicie zrobię podsumowanie, a cała reszta będzie już tylko jednym wielkim spojlerem. Sześć lat udało mi się ukrywać przed jakąkolwiek informacją o Harrym Potterze i mogę uczciwie przyznać - nie wiedziałem nic, a nic, co czeka mnie w ostatnim tomie. Ta księga to arcydzieło i daję ten tytuł, nie tylko za to, że jest świetna, ale także za całą serię. Po raz pierwszy jest tak dobitnie pokazane, że główny (dobry) bohater nie musi być wzorem cnót, a jego rodzice mogą być największymi sukinsynami w szkole. Nie ma tu podziału na czarne i białe. Z tego też względu polecam wejść w świat stworzony przez Rowling i zapomnieć o wersjach kinowych (oglądałem i radzę skupić się na książkach, i tak je oceniać). Swoją drogą pisarka jest na mojej liście ulubionych autorów jedyną kobietą! A teraz przemyślenia.

Nie chcę się chwalić, ale dużo udało mi się odgadnąć po przeczytaniu szóstego tomu. Problem polega na tym, że zauważyłem, że bardzo dużo czytelników miało taki sam napływ intuicji, jak ja. Co lepsze, niektorzy odszyfrowali skrót RAB w talizmanie. Ja przystałem wyłącznie na dobroci Snape'a i fakcie, że Harry jest horkruksem. Trochę mnie to dziwi, że Rowling nie zwróciła uwagi na to, że jej wierni czytelnicy już się domyślili, jak zakończy się seria, bez przeczytania siódmej części. Myślałem, że w trakcie czytania będzie tyle pętli, że sam wymyślałem sobie dalszy bieg wydarzeń. Między innymi:

1. Neville zabija Voldemorta - miałem taką myśl, że świetnym by było, gdyby w siódmym tomie okazało się, że Longbottom jest głównym kluczem do pokonania Voldemorta. Ta przepowiednia i jego charakter mogła tutaj dużo namieszać.

2. Dursleyowie, a zwłaszcza Petunia odgrywają bohaterów, którzy ratują życie Potterowi. Nic takiego się nie stało, ale ciotka też miała niemały epizod w tym tomie.

3. Malfoyowie rehabilitują się, a Draco ratuje życie Potterowi.

4. Ginie Ron. Dlaczego nie Hermiona? Bo Ron od pierwszego tomu był dla mnie stworzony, żeby zginąć. Neville też.

Miałem tych pomysłów więcej. Z tego powodu szokiem było dla mnie, że Rowling jest aż tak przewidywalna w kluczowych sytuacjach. Ale to nie jest ujma! Bo domyślam się, że większość tego była zaplanowana od początku. Wątek Snape'a, choć zgadłem i tak mnie zaskoczył, bo nie tak sobie wyobrażałem jego miłość do matki Pottera.

Ale żeby nie było do końca miło... Są dwie rzeczy, które muszę wypomnieć. Pierwsza sprawa - Rowling chyba się spieszyła z wydaniem "Insygnii". Wydaje mi się, że za mało, a zarazem za szybko, wyjaśniane są niektóre wątki, przez co wydają się być nieprzekonywujące. Przykładem może być rozpoznanie przez Harry'ego Aberfortha . Zdaję sobie sprawę, że to oko i lustro..., ale reakcja Pottera jest niewiarygodna w danej chwili!

Druga BARDZO poważna sprawa, to rozwiązanie postaci Snape'a. Gdy pod koniec dowiadujemy się, że najczystszy charakter serii, Dumbledore, nie jest taki wspaniały, jak nam go przedstawiano, to pamiętamy, że tom wcześniej miał pogrzeb huczności wesela. Severus, najodważniejszy i największy bohater siedmiu ksiąg, ginąc zostawia po sobie wyłącznie wspomnienia. Są wspaniałe, ale gdzie jest oddanie hołdu? Do końca książki wspomniany jest tylko raz - na peronie, dziewiętnaście lat później. Biorąc pod uwagę, jak wiele bohaterowie mu zawdzięczają, słowo "dziękuję" w różnych formach nie pada. Co moim zdaniem jest mocno przykre.

I niesamowicie szkoda mi, że seria się skończyła, ale nie chciałbym już widzieć ósmego tomu. Wszystko wydaje się pozamykane, a sam epilog pokazuje, że blizna już nie boli, czyli zagrożenia brak. Z drugiej strony, nie dowiem się czy Arianę zgwałcono, a Aberforth był zoofilem i zabawiał się z kozami, co świetnie pokazuje, że Rowling nie musiała pisać dosłownie o wszystkich rzeczach, bo to książka dla dzieci, ale dorośli zauważą pewne niuanse, które sprawią, że książkę odbiorą jeszcze smutniej niż młodzież.

Sagę Rowling czytałem od 25 sierpnia 2011 roku do 11 marca 2013 roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...