sobota, 6 października 2012

Garth Nix - Ponury Wtorek

















Data ukończenia: około 10 grudnia 2006

Data utworzenia recenzji: 10 grudnia 2006

Recenzja:

W "Poniedziałku" tematem było lenistwo i biurokracja, a we "Wtorku" - chciwość i niewolnictwo. Książka tylko na parę godzin, 280 stron na opisanie nowo stworzonego świata, nowych postaci, zaskakujących przedmiotów. Malutko! Zwłaszcza, jak się pomyśli, że środek książki nieco nuży brakiem jakiejkolwiek dynamiki.

Po "Poniedziałku" myślałem, że to tylko takie niemrawe rozpoczęcie, po drugim tomie już nie widzę tej całej serii tak jasno. Nix za dużo wymyśla nowości w literaturze, a za mało poświęca czasu na budowanie klimatu. Wszystko leci, jak z bicza.


Książka dobra, ale tylko dobra, zbyt lakoniczna - nie umywa się do ospałej sagi o Abhorsenie, w której było o wiele mniej innowacji, ale istniał klimat i ciekawie stworzony świat. I tak będę czekał na kolejny tom - "Utopioną Środę".


Opinia po sześciu latach:

No! W końcu natknąłem się na recenzję, gdzie potrafiłem wyłożyć kawę na ławę. Już wtedy zauważyłem, że Nix leci w kulki. Kolejny stworzony świat MÓGŁBY być ciekawy, gdyby został napisany przez innego autora. Sama postać Harry'ego Pottera, tfu, Artura Penhaligona jest nudna od samego początku do końca. Pozostałe postacie: Pan Poniedziałek, Ponury Wtorek i ich świta są świetnie stworzonymi osobami, które nie mają zupełnie życia w tej serii.

Wyobraźcie sobie, że Rowling opisuje tylko przygody Pottera, Hermiony i Rona. A charaktery, jak Voldemort, Snape, czy Umbridge, to wyłącznie "papierowe" osobniki, które zapełniają tekst narratora. Nie mają własnego życia, nic o nich nie wiadomo. Klapa na miejscu. Nie postać Pottera jest często wybierana na najlepszą z całej serii. Są ludzie, którzy wolą Snape'a i Dumbledore'a.

To jest problem Nix'a. Ma szkice na świetne osobniki, ale nie potrafi stworzyć z nich niczego spójnego. Tak, jak w tym tomie, Ponury Wtorek za pomocą swoich rękawic z Nicości tworzy przedmioty materialne, tak Garth ze swoich materialnych szkiców postaci, nie robi z nimi nic.

No i po tylu latach musiałem wejść na wikipedię i przeczytać streszczenie tej części. Źle to świadczy o książce, jeśli aż tak nie mogę znaleźć punktu zaczepienia. O zgrozo! Na wikipedii czyta się to całkiem nieźle, ale problem polega na tym, że często taki skrót to jedyna pozytywna esencja z tego gniota.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...