piątek, 23 grudnia 2011

Terry Pratchett - Potworny regiment















Data ukończenia: 23 listopada 2008

Data utworzenia recenzji: 23 listopada 2008

Recenzja:

Już dawno nie czytałem jego książek. Prawdopodobnie za dużo go było u mnie w ciągu kilku ostatnich lat. Zmusiłem się jednak do przeczytania tej części i jestem sympatycznie zaskoczony. Co prawda humor nie jest jakiś prześmieszny, ale daje radę, w stosunku do innych tomów ze Świata Dysku. Jedna z lepszych książek, stawiam obok "Pomniejsze bóstwa" i cyklu o Straży Miejskiej. Co do wulgaryzmów (czytałem dużo słów krytyki), są na miejscu i niczego im nie brakuje. To książka o wojsku, więc brak tego elementu szkodziłby tylko sprawie.

Swoją drogą, na tyle mi się spodobała, że może odświeżę sobie cykl.


Opinia po trzech latach:

Uwielbiałem tego faceta! Pratchett dał mi wspaniałe "Pomniejsze bóstwa", "Straż! Straż!" i inne części o Straży Miejskiej. Byłem skłonny przeczytać wszystkie książki, ale czar prysł, gdzieś w połowie drogi. Zaczęło się od "Morta" i wszystkie tomy ze Śmiercią w roli głównej doprowadzały mnie do skrajnej nudy. Wraz z tym zacząłem zauważać, gdzie są rozmieszczone dowcipy, ale jedyne na co mnie było stać to lekki uśmieszek, ni to drwina, ni sympatia. Aż po jakimś czasie powiedziałem dość i dobrych kilka lat musiało minąć, żebym zmusił się do sięgnięcia po następny tytuł. Trafiło na "Potworny regiment", a tom wybrałem ze względu na tęsknotę za mundurem.

I tak, rzeczywiście jedna z lepszych książek Pratchetta, jaką czytałem. Ale przewidywalna, przez co nieśmieszna. Może i za pierwszym razem, rzeczywiście było lekkie zdziwienie, gdy pierwsza postać okazała się kobietą, ale każdy kolejny "coming out" był tylko próbą ożywienia niemrawej fabuły, która się wlekła i wlekła. Dlaczego uważam, że to lepsza książka? Bo z tego co pamiętam, nie było jeszcze stworzonego takiego klimatu w Świecie Dysku. Pomysł ciekawy, realizacja mierna. Niczym fatalnie pozszywany Igor.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...