wtorek, 27 września 2011

Joanne K. Rowling - Harry Potter i Komnata Tajemnic
















Data ukończenia: 20 września 2011

Data utworzenia recenzji: 27 września 2011

Recenzja:

Lata temu, gdy zakończyłem pierwszy tom Harry'ego Pottera, miałem możliwość sięgnięcia od razu po następny. Nie dałem serii nawet chwili wytchnienia i zabrałem się za rozwiązywanie zagadki dotyczącej Komnaty Tajemnic. Skończyło się na tym, że nie byłem zadowolony z tej części i poważnie się zastanawiałem, czy dalej mam grzęznąć w serii.

Tym razem podchodziłem bardzo sceptycznie do tej części, bo przypomina mi o tym, że ze wszystkich sześciu tomów, które czytałem, jest to najsłabsze dzieło Rowling. Teraz również nie obyło się bez irytacji, ale  przynajmniej wiem, co mnie tak w tej książce wynudziło.

Wydaje mi się, że pierwsze dwa tomy pisane były w tym samym okresie. Każdy następny tom, to nie tylko starsi bohaterowie, ale także odbiorcy, do których kierowana jest książka. Poważniejsze tematy, straszniejsze motywy i dojrzalszy klimat samych powieści. Ale "Komnata Tajemnic" to w 95% "Kamień Filozoficzny", a ostateczna konfrontacja to klimat z "Więźnia Azkabanu".

Ale nic mnie tak nie irytowało, jak na siłę streszczanie poprzedniego tomu przez pierwszą połowę książki. Dzięki pojawieniu się w Hogwarcie pierwszoroczniaków, mamy możliwość uczestniczenia w sytuacjach, w których po raz kolejny dowiemy się, co to znicz, peron 9 i 3/4 oraz inne zupełnie niepotrzebne przypominanie zasad, które zostały wprowadzone i wyjaśnione w "Kamieniu Filozoficznym". Zawsze mnie dziwi ta troska o czytelnika, kiedy autor próbuje wyjaśniać osobom, które zaczęły czytać historię od środka, niuanse rządzące w danym świecie. Po pierwsze, irytuje to osoby, które szanują kolejność wydawania książek. Po drugie, ile by nie zostało przemycone z poprzedniego tomu do następnego, nowy czytelnik i tak nie podnieci się tymi strzępkami informacji, dopóki nie przeczyta tomu pierwszego. Autor w tym wypadku nie dopieści jednych, a wkurzy drugich. Jaki jest tego sens, i który czytelnik jest ważniejszy?

Ale koniec minusów, bo książkę lepiej oceniłem, niż za pierwszym razem. Z jednej tylko przyczyny. W 2006 roku przeczytałem szósty tom, "Harry Potter i Książę Półkrwi". Te dwie części mają tyle wspólnego ze sobą, że dopiero po szóstej części można w pełni docenić "Komnatę Tajemnic". Ponoć w pierwotnych planach, recenzowany tom miał mieć nazwę "Książę Półkrwi". I dzięki temu połączeniu historia nabiera rumieńców, a ja po tylu latach mogę przyznać, że druga część Pottera, jest tylko nieco słabsza od pierwszej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...