środa, 13 kwietnia 2011

Stephen King - Mroczna Wieża IV: Czarnoksiężnik i kryształ
















Data ukończenia: 12 czerwca 2007

Data utworzenia recenzji: 12 czerwca 2007

Recenzja:

A niech mnie cholera! To jest King, którego uwielbiam. Sceptycznie podchodzę do tej serii, bo jedyna część, która do tej pory warta była uwagi to II tom. Po czwartej części, bezpłciowy Roland,  ma prawo być bezpłciowym. Świetnie napisana książka, trzyma w napięciu do samego końca, zwłaszcza, że i tak wszyscy wiedzą jak się ona kończy (opisywana jest przeszłość).

A teraz trochę spoilerów.

Tak niesamowitych postaci już dawno nie spotkałem: młody, zakochany Roland; Cuthbert - prześmiewca i zrównoważony Alain. Ta ostatnia postać najbardziej mi się podobała z całego ka-tet. A czarne charaktery... Blaine Mono był dla mnie mistrzem czarnych charakterów, ale tutaj jest taki natłok tego motłochu, że aż się ich wszystkich lubi. Jonas jest kapitalny, jak dowiadujemy się o czym rozmyśla, jaki krok teraz zrobi itp. itd.

I cholera! Żal było wracać z przeszłości do teraźniejszości (ichniejszej), jakoś tamte historyjki bardziej mnie przyciągały niż podróże "na wózku". No, ale w końcu można poznać, co drzemie w tym niebieskookim brzydalu.


Opinia po czterech latach:

Po tragicznie nudnych "Ziemiach jałowych" brakowało mi chęci do sięgnięcia po kolejny tom "Mrocznej Wieży". Jak popatrzy się jeszcze na gabaryty czwartej części, to aż w płucach ściska, czego można się spodziewać po tym tomie...

A jednak! Powrót do przeszłości okazał się najciekawszym elementem całej sagi. Ta część napędziła mi ochotę na dokończenie kolejnych tomów, które nie były tak dobre, jak "Czarnoksiężnik i kryształ", ale dawały radę. I wśród moich znajomych również dominuje opinia, że jest to najlepsza część siedmiotomowej sagi Kinga.

2 komentarze:

  1. nie zgadzam sie z tym co piszesz. ''ziemie jalowe'' byly tragicznie nudne ? a porwanie jake'a przez gushera, poscig za nimi, wtargniecie jake'a do opuszczonej chaty, opuszczone miasta, mutanty, blaine... ? to bylo nudne ? nie sadze. poza tym nazwanie rolanda bezplciowym jest chyba bezpodstawne. to jedna z najbardziej intrygujacych postaci o ktorych mialem okazje czytac. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. To była stara recenzja, w której pewne myśli nie zostały przekazane w odpowiedni sposób. Z tego powodu poprawiam swoją opinię poprzez dopisanie nowej. Tragedia, którą przeżył Roland, jest wytłumaczona właśnie w tym tomie. I teraz, jego postawa w poprzednich tomach (surowość, odizolowanie, szorstkość) jest uzasadniona. O to mi chodziło. Ta nieszczęsna "bezpłciowość" w tym tomie stała się zaletą.

    A co do "Ziem jałowych" kwestia gustu. Na goodreads.com ten tom zajmuje drugie/trzecie miejsce, biorąc pod uwagę średnią ocen. Znajduje się zaraz za siódmą i czwartą częścią. Co śmieszniejsze, tom, który bardzo mi się podobał "Pieśń Susannah" jest uznawany tam za najgorszy.

    Nie chcę jednak zakrywać się statystykami."Ziemie jałowe" były, dla mnie, najgorszym tomem z całej serii. A większość tych scen, które opisujesz, z tego co pamiętam, znajduje się w drugiej części książki. Którą nawet w recenzji tomu trzeciego pochwaliłem za pomysły, chociaż nie za zakończenie.

    Pozdrawiam,
    MajinFox

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...