czwartek, 25 listopada 2010

Piotr Mańkowski - Cyfrowe marzenia. Historia gier komputerowych i wideo















Data ukończenia: 18 listopada 2010

Data utworzenia recenzji: 25 listopada 2010

Recenzja:

W tym roku przeczytałem jedną "specjalistyczną" książkę związaną z moim nowym, dwuletnim, zainteresowaniem - z Jamesem Bondem. "Bond. Leksykon" okazał się tytułem, który skrytykowałem za liczne błędy i potraktowanie niektórych spraw po macoszemu. Stwierdziłem nawet, że jest to jedna z tych hermetycznych książek, którą sam lepiej bym napisał.

Z tego właśnie powodu bardzo sceptycznie podchodziłem do świeżej książki poświęconej kolejnemu mojemu hobby, które utrzymuje się od gdzieś około 1992 roku - grom komputerowym i wideo. Od jakiegoś strasznego sprzętu, które po latach okazało się podróbą Atari, gdzie tankowałem paliwo w River Raid zaczęła się przygoda, która trwa do dzisiaj. I gdy już wszystko załatwione na ziemskim padole i można się skryć w swojej samotni, zaczyna się sprawdzanie nowych światów. Poprzez uderzenie w palec u nogi giganta w Prehistoriku na Amidze do rozwiązywania zagadek przez Schattenjägera w Gabriel Knight. Zwiedzałem Atlantydę na parę dni przed zatonięciem w Atlantisie i walczyłem z Solidusem na miecze w Metal Gear Solid 2. Przeżywałem psychodelię Sanitarium i Pathologic'a, a z Legionem Kai-sar'a (Cezara) przekroczyłem Zaporę Hoovera w postapokaliptycznej Ameryce w Fallout: New Vegas.

Jak przeżyło się tyle historii, to czasem ma się ochotę przeczytać o tytułach, które kiedyś tak mocno podniecały. Do tej pory nawet jeśli były jakieś książki lub artykuły na rynku, to były albo słabe, albo sprawy techniczne były w nieodpowiedniej proporcji do samych gier. I po "Cyfrowych marzeniach" wiele się nie spodziewałem, miałem zamiar lekko do niej podejść i za mocno nie ponieść się furii i marudzeniu.

To co stworzył Piot Mańkowski (Micz z czasopisma "Secret Service") jest bardzo dobrą robotą. Ciężko mi powiedzieć o tego typu książkach, że nie mogłem oderwać się od czytania, ale w tym wypadku powroty były bardzo przyjemne. Okres, który zawsze mnie przynudzał, czyli np. powstanie Ponga, poszedł bardzo gładko i mogłem się delektować wspominaniem gier z lat 80 i 90, czyli czasy, które już kojarzę. Dopiero pod sam koniec z wejściem nowych konsol na rynek czułem się lekko zagubiony, no ale to nie wina autora. Bardzo dużo ciekawostek z branży gier, o których wcześniej nie wiedziałem, również podkręcają ciekawość podczas czytania.

Jeśli mam się do czegoś przyczepić to do spoilerów. Jeśli ktoś nie grał w Another World, GTA IV czy Dreamfall, tutaj dowie się zakończeń. Chociaż w sumie, jakby nie patrzeć nie są zdradzone bez powodu, bo w niektórych momentach autor przywołuje fabuły, by pokazać, jak wspaniale są skonstruowane. To taki mały minus, który mnie nie dotyczy, bo albo znam te końcówki, albo takie zepsucie nic mi z zabawy nie ujmie.

I to chyba tyle. Książka jest hermetyczna i raczej nie wierzę, by udało się jej przejść barierę portfelową przeciwników gier, bądź też osób zupełnie obojętnych na tego typu rozrywkę. Jest stworzona przez miłośnika dla miłośników. I to właśnie im mogę polecić ten tytuł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...