wtorek, 26 października 2010

Umberto Eco - Tajemniczy płomień królowej Loany
















Data ukończenia: około 6 maja 2006

Data utworzenia recenzji: 6 maja 2006

Recenzja:

Znałem wcześniej trzy książki Eco, ta opisana była jako najłatwiejsza w odbiorze... Niesamowicie się wynudziłem tą "łatwością". O ile pierwsze strony wskazywałyby na całkiem ciekawe opowiadanie, to z każdym następnym rozdziałem chciałem zacząć nową książkę. Po przeczytaniu stwierdzam, że nie było sensu tracić czasu. Jedyne co ratuje tę powieść to wspominki włoskiego faszyzmu, a rozczarowuje nazwisko autora na okładce...


Opinia po czterech latach:

Prawie każdy miał jakiś epizod, w którym coś zbierał. Od kamieni do książek. Od resoraków po latawce. U niektórych ten etap zmienia się diametralnie i pozbywają się swojego dzieciństwa oddając je komuś innemu, napędzając tym czynem dzieciństwo osoby trzeciej. Argumentem jest to, że są już wystarczająco "duzi".

Być może właśnie dla nich ta książka, miałaby jakąś wartość. Poszukiwanie dzieciństwa poprzez kontakt z przedmiotami z tamtych czasów. Mnie, kolekcjonera każdego karteluszka, nie pochłonęło nic z tych rozdziałów zawartych w dziele Eco. Jedyne godne uwagi, to historie, które główny bohater sobie w końcu przypomina. Ale zanim do nich dojdziemy, musimy szperać w nieswoich szpargałach. W 2006 roku tytuł ten był dla mnie niesamowicie męczący, którego ciężko było mi zaliczyć, a końcówka na którą czekałem z niecierpliwością i znużeniem zarazem, nie rozczarowała mnie - rzeczywiście nie było sensu na nią czekać. Wydaje mi się, że taką powieść mógłby napisać każdy, ale tylko mając takie nazwisko, jak autor można coś takiego wydać. Co uważam, za najdosadniejszy komentarz do książki.

I być może jest to wina, że jestem jeszcze zbyt młody na taką powieść, słyszałem takie komentarze. Że tego typu sentymentalizm przychodzi z wiekiem. Sprawdzę to, za jakieś 20-30 lat, jeśli nie będę zajęty badaniem swojego własnego dzieciństwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...