niedziela, 3 października 2010

Bronisław Kijewski - Progi tolerancji

Data ukończenia: około 15 czerwca 2007

Data utworzenia recenzji: 15 czerwca 2007

Recenzja:

Ech, dostałem polecenie: "przeczytaj ostatnie opowiadanie, warto", a że książek nie czytam od końca, przeczytałem całość...

To jest debiut tego autora, w 1984 roku, i z tego co sprawdzałem nic więcej nie wydał. 9 opowiadań science fiction, które cholernie przypominają mi dzieła Lema. Też opowiadają o człowieku i otaczającej go technologii. Oczywiście do Lema nie dorasta, Kijewski wymyśla bardzo dobre historyjki tylko, że ma skłonności do spieprzenia nawet najlepiej zapowiadającej się fabuły. Na przykładzie opowiadania "Ci przeklęci Polacy" - historia składa się z samych raportów kosmicznych opisujących starcie Ziemia-Kosmici; dla mnie wyglądalo to oryginalnie, dopóki nie pojawili się Polacy i nie zrobili dokładnie tego co w Hollywoodzie robi każdy amerykański marines.

W innym tekście, przez 10 stron jest monolog jednego faceta, ale to taki filozoficzny bełkot, że tego się nie da na spokojnie przeczytać. Ten bełkot w każdym opowiadaniu to główna wada tego zbioru, prawdopodobnie jest to wina tego, że pan Kijewski jest prawnikiem - dyktatorzy nie muszą być malarzami, a prawnicy poetami...

I przy tym wszystkim szkoda mi surowo oceniać autora, bo każda strona ma jakis potencjał, ale brak tam jakiejś strategii dokończenia opowiadania. 30% tekstu składa sie z dobrego pomyslu, a pozostałe 70% to już zapchaj dziura do następnej historyjki.

I niestety, mam mieszane uczucia, chociaż muszę przyznać, że ostatnie opowiadanie, które skłoniło mnie do wzięcia książki w łapę, rzeczywiście było dobre. Ale to nie wystarczy, żeby być usatysfakcjonowanym.


Opinia po trzech latach:

To był ciężki zbiór... W 2007 roku byłem raczej monotematyczny, bo czytałem "Mroczną Wieżę", ale "Progi tolerancji" to jeden z tych tytułów, który się pamięta tylko za to, że nie można sobie nic z tych opowiadań przypomnieć. Jedna wielka luka. Nawet ta ostatnia historia jest nie do przypomnienia.

I to chyba najlepsze podsumowanie tego "dzieła". Moim zdaniem to strata czasu. Miałem problemy z czytaniem tego, miałem problemy ze znalezieniem jasnego punktu w zbiorze, teraz mam problem z pamięcią. Od 2005 roku nie zdarzyła mi się książka, o której AŻ tak nie wiedziałbym co napisać.

1 komentarz:

  1. Czytając tę opinię po upływie 3 lat naprawdę nieźle się uśmiałem ;p. Sczególnie gdy doszedłem do jej przedostatniego zdania, w którym używasz (pewnie celowo) określenia (tu cytuję) teraz mam problemy z pamięcią <--- dobre! ;p

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...